7 sierpnia 2016

Dinah Jefferies, Żona plantatora herbaty.



Dziewiętnastoletnia Gwendolyn Hooper parę tygodni temu poślubiła przystojnego trzydziestoparoletniego wdowca Laurence’a. Wyjeżdża z Gloucester, aby zamieszkać z mężem na Cejlonie (od 1972 roku Sri Lance), wyspie na Oceanie Indyjskim na południowy wschód od wybrzeży Indii. To samotna wyprawa, bowiem Laurence przybył na Cejlon znacznie wcześniej, a kochana kuzynka Fran nie mogła Gwen towarzyszyć. Jeszcze na statku Gwen poznaje Syngaleza, Savi’ego Ravasinghe, który w Kolombo pomaga jej przetrwać pierwsze chwile i szczęśliwie kieruje do Galle Face Hotel. 

Młoda kobieta zauroczona jest plantacją należącą do męża. Z biegiem dni powoli zaczyna dostosowywać się do nowych warunków i trybu życia. Poznaje Anglików Florence i Gregory’ego i Amerykankę Christinę mającą słabość do jej męża. Gwen czuje także, że Laurence zaczyna się od niej oddalać. Nie wie, w czym tkwi przyczyna. Pewnego dnia jednak dzięki psom odkrywa grób Thomasa Benjamina, a potem dowiaduje się o Caroline. Pragnie poznać całą historię, ale Laurence zdradza jej jedynie elementy. Gwen zaczyna czuć się rozczarowana. Jedynym pocieszeniem okazuje się wizyta w posiadłości kuzynki Fran. Niezbyt miłym zaskoczeniem okazuje się pojawienie również siostry Laurence’a, Verity, której zaborcze, złośliwe zachowanie nie należy do najwłaściwszych. Izolacja Gwen staje się coraz bardziej dotkliwsza. W dodatku nie jest do końca przekonana, co tak właściwie zdarzyło się na balu między nią a artystą Savim Ravasinghe. Nie jest również świadoma przyczyn istniejących animozji między Laurencem, a Savim. Jedyną pomoc uzyskuje od starszej służącej Naveeny. Obydwie przez lata będą ukrywać prawdę.


Żona plantatora herbaty to powieść, która przesycona jest zapachami roślin. Autorka sugestywnie i plastycznie odtwarza atmosferę lat 20. i 30. XX wieku na Cejlonie: krajobrazy, klimat, zgiełk miasta, głosy natury na prowincji. Skrzętnie przedstawia stosunek Brytyjczyków do mieszkańców Cejlonu, drastyczną różnicę w poziomie życia, wewnętrzne podziały między służbą pracującą w domu, a zwykłymi robotnikami, obowiązujące zasady, uprzedzenia rasowe, przemoc wobec pracowników i niepokoje polityczne. W fikcyjną fabułę zręcznie wplata fakty, tak jak czarny czwartek na giełdzie nowojorskiej, prawdziwą nazwę herbaty Lipton, rolę reklamy w gazetach końca lat 20. XX wieku. Warto nadmienić, że początkową inspiracją dla dalszych poszukiwań autorki, stały się wspomnienia jej teściowej obejmujące lata jej dzieciństwa w Birmie i Indiach.


Przede wszystkim jednak powieść porusza problem koloru skóry i możliwość urodzenia dziecka o ciemnej karnacji spłodzonego przez białych rodziców. Autorka w posłowie przypomina również głośną sprawę Sandry Laing, która w roku 1955 urodziła się w rodzinie białych Afrykanerów w RPA. Jej rodzice należeli do partii popierającej politykę apartheidu, a dziadkowie też byli biali. Sandra urodziła się z czarną skórą, charakterystycznymi rysami i kręconymi włosami. Z medycznego punktu widzenia jest to możliwe, podobnie jak urodzenie bliźniąt o odmiennym kolorze skóry. Nie wiem czy pamiętacie, ale kwestia ta również poruszana była w serialu „Chirurdzy” lub „Ostry dyżur”.  Należałoby wniknąć w badania genetyczne. Doczytałam się również, że w 2010 roku w Londynie urodziło się białe dziecko mające czarnoskórych rodziców. Lekarze stwierdzili, że dziewczynka na pewno nie jest albinoską. Jej rodzice nie posiadali żadnych korzeni mieszanych. Z kolei w 2005 roku Brytyjka Kylie Hodgson została mamą bliźniaczek, z których jedno dziecko było białe, a drugie czarne.[1] Eksperci twierdzą, że bliźnięta o wyraźnie różnym kolorze skóry zdarzają się raz na milion urodzeń. Narodziny dwukolorowych bliźniąt zdarzają się, kiedy matka i ojciec sami mieli "mieszanych rodziców". Dzieci odziedziczyły odrębne geny odpowiedzialne za kolor skóry.

Fabuła powieści rozciągnięta została na przestrzeni kilku lat. Gwen nie może pogodzić się z ciągle krwawiącym sercem. Ból staje się nie do zniesienia, ciężar winy dławi i przytłacza Gwen. Ukryć, aby ratować. Znaleźć w sobie siłę, aby dojrzeć i żyć. To powieść o konsekwencjach podjętych katastrofalnych decyzji mających wpływ na małżeństwo Hooper’ów, która wzbudza w czytelniku wiele emocji. Warto.

Dinah Jefferies, Żona plantatora herbaty, wydawnictwo HarperCollins, wydanie 2016, tytuł oryginalny: The Tea Planter's Wife, tłumaczenie: Hanna Hessenmüller, okładka miękka, stron 478.
 

http://www.dinahjefferies.com/

5 komentarzy:

  1. Jestem strasznie ciekawa tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jednej strony mnie interesuje, z drugiej trochę się jej obawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje ulubione lata oraz ... zapachy. Książka zachęca, aby po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamówiłam sobie w bibliotece. Tytuł mnie zaciekawił, bo jestem "herbaciarą" (kawy nie biorę do ust).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam tylko o herbacie cejlońskiej :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.