16 maja 2017

Zofia Wojtkowska, Wiek ambasadora. Opowieść o życiu Edwarda Raczyńskiego.



Nakładem wydawnictwa Iskry ukazała się biografia Edwarda Bernarda Raczyńskiego (1891-1993) autorstwa Zofii Wojtkowskiej. To opowieść, która powstała głownie na bazie rękopisów odnalezionych w archiwach oraz wspomnień, listów i dzienników Edwarda Raczyńskiego i osób mu znanych oraz jego rodziny. Jak sama autorka przyznaje wielką rolę w powstaniu książki odegrały rozmowy i materiały udostępnione przez córki Edwarda Raczyńskiego: Katarzyny Raczyńskiej i Wirydiannie z Raczyńskich Reyowej. Autorka korzystała również z zachowanych materiałów audiowizualnych i internetowych oraz wykorzystała rozmowy przeprowadzone z córkami Raczyńskiego oraz Xawerym Reyem, Eugeniuszem Smolarem, Adamem Michnikiem i Aleksandrą Podhorecką. 


Wiek ambasadora, to opowieść, która mogłaby posłużyć za kanwę scenariusza filmowego. Edward Bernard Raczyński miał życie długie, obfitujące w radości i osobiste tragedie, a w sprawach zawodowych cechujące się interesującą i wyczerpującą karierą dyplomaty. Autorka przedstawia życie Raczyńskiego w sposób chronologiczny, a sprawy prywatne przeplatają się w książce z tymi zawodowymi. Powraca do korzeni rodzinnych Edwarda, wychowania i wpojonych przez rodziców zasad, zawartych przyjaźni, romansu z mężatką.


Przedstawia tragiczne koleje losu małżeństwa z Joy Markham, poślubioną w 1925 roku, która zmarła w 1931 roku. Zaledwie siedemnaście miesięcy po śmierci pierwszej żony, Edward zawarł 25 sierpnia 1932 roku drugi związek małżeński z Cecylią z Jaroszyńskich. Na świat przyszły kolejno córeczki: Wanda (1933-2016), Wirydianna (ur. 1935) i Katarzyna (ur. 1939). Cecylia była kobietą wielkiego charakteru i nigdy nie próbowała wysuwać się przed swojego męża, którego właściwie w domu za wiele nie było.  Jestem pełna podziwu i szacunku wobec jej postawy i charakteru. W wieku stu lat Raczyński poślubił Anielę Mieczysławską (1910-1998), swoją partnerkę od ponad trzydziestu lat. Od czasów II wojny światowej była w separacji ze swoim pierwszym mężem, potem miała rozwód cywilny, ale powtórny ślub kościelny był możliwy dopiero po jego śmierci. Poznał ją w Nowym Jorku w 1951 roku, gdy pojechał tam, aby ratować wzrok.  Po powrocie do domu Raczyński przyznał się swojej żonie do nowej miłości. Cecylia zniosła brzemię ze stoickim spokojem i nadal poświęcała się dzieciom i mężowi. Z biegiem miesięcy podupadała jednak na zdrowiu, a zmarła 30 października 1962 roku. Zaledwie kilka tygodni później Aniela przeniosła się na stałe z Nowego Jorku do Londynu. 


Autorka opisuje życie rodzinne oraz choroby, które gnębiły Raczyńskiego z przepracowania i ciągłego stresu. Dokonuje charakterystyki jego osobowości. Dowiedzieć się można między innymi, że Raczyński nie znosił długich, jałowych rozmów, uznając je za stratę czasu. Opisuje stosunki Raczyńskiego z dziećmi na przestrzeni lat i życie codzienne w  domu, który otwarty był dla gości. 

Zofia Wojtkowska przedstawia karierę dyplomatyczną Edwarda Raczyńskiego i jego zabiegi czynione na rzecz sprawy polskiej podczas II wojny światowej oraz w czasach komunistycznych. Od 1934 aż do cofnięcia uznania rządowi RP na uchodźstwie przez rząd brytyjski 5 lipca 1945, hrabia pełnił funkcję ambasadora RP w Londynie. W latach 1941–1943 był ministrem spraw zagranicznych, a w latach 1979–1986 prezydentem na uchodźstwie. Raczyński  osobiście między innymi redagował oświadczenie Rządu II Rzeczypospolitej na Uchodźstwie po odkryciu w 1943 roku grobów w Katyniu oraz wysłał prośbę do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża o wyjaśnienie zbrodni. W lutym 1990 roku odwiedził go premier Tadeusz Mazowiecki, którzy przywiózł w prezencie polski paszport. Raczyński nigdy nie poprosił o obywatelstwo brytyjskie. Przed setnymi urodzinami uporządkował sprawy w Polsce. Pod koniec 1990 roku założył Fundację im. Raczyńskich w Poznaniu i przekazał jej pałac i park w Rogalinie, Galerię Rogalińską przy Muzeum Narodowym oraz przysługujące mu prawa do majątku ziemskiego otaczającego pałacu i parku rogalińskiego. Wszystkie córki zgodziły się wówczas z decyzją ojca.


Biografia napisana jest stylem właściwym dla niejednej powieści, stąd czyta się bardzo dobrze. Autorka jednak nie ustrzegła się na początku błędów merytorycznych. Szkoda, że nie pokusiła się o konsultację, potwierdzenie zasłyszanych „plotek” w naukowych opracowaniach. Pani Zofia Wojtkowska twierdzi między innymi, że Adam Krasiński, wnuk Zygmunta, nie był chory na gruźlicę i że zmarł w 1907 roku przewróciwszy się na jakimś włoskim dworcu, w dodatku miał zatruć się rybą. Nawet w internetowym PSB czy Wikipedii podane są rzeczywiste informacje, że Adam Krasiński zmarł 17 stycznia 1909 roku w kurorcie Ospedaletti prawdopodobnie na niewydolność nerek lub na potyfusowe zatrucie krwi. Był chory na gruźlicę. Po Adamie ordynatem na Opinogórze został kolejno nie Edward Krasiński z Radziejowic, tylko jego ojciec Józef Krasiński, najstarszy syn Adama Henryka Krasińskiego i Karoliny z Mycielskich. Edward przejął ordynację po ojcu. Jednym z powodów wyjazdu z Warszawy do Zakopanego Róży z Potockich Krasińskiej, wdowie po Władysławie, były naciski ze strony Ludwika Krasińskiego, wdowca po Elizie z Branickich Krasińskich, aby go poślubiła. Róża nie zgodziła się i wraz z dziećmi opuściła dom przy Krakowskim Przedmieściu, mimo, że należał do jej małoletniego syna. Ludwik ograniczył jej sytuację pod względem finansowym, dlatego też mieszkała w Zakopanem z dziećmi w „skromnych” warunkach. Po pewnym czasie sytuacja się unormowała, a jak wiadomo Ludwik poślubił Magdalenę z Kieżgajłło – Zawiszów. Dodać jeszcze należy, że małżeństwo Róży z Potockich i Władysława Krasińskiego zostało zaaranżowane przez matki, rodzone siostry, Katarzynę z Branickich Potocką i Elżbietę z Branickich Krasińską. 


W książce nie ma przypisów, jest jednak dodana bibliografia oraz indeks osób. Na uwagę zasługują archiwalne zdjęcia Edwarda Raczyńskiego i jego rodziny w większości pochodzące z archiwum Katarzyny Raczyńskiej.  Warto przeczytać.




Zofia Wojtkowska, Wiek ambasadora. Opowieść o życiu Edwarda Raczyńskiego, Wydawnictwo Iskry, wydanie 2017, okładka twarda z obwolutą, stron 292.

11 komentarzy:

  1. Na pewno warto przeczytać, i na pewno to zrobię!
    Bardzo jestem ciekawa tej biografii, tym bardziej że czytam u Ciebie o pewnych "smaczkach" dotyczących osoby Edwarda Raczyńskiego. Dotąd niepublikowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wiele ciekawych informacji, na pewno spodoba się rownież Tobie :)

      Usuń
    2. Przeczytałam, dobra książka! Brakuje mi przypisów, ale tego brakuje mi zawsze :)
      Podczas długiego weekendu mam zamiar odwiedzić Rogalin :)

      Usuń
    3. Zgadzam się z Tobą :) Rogalina zazdroszczę :)

      Usuń
    4. Bardzo się cieszę! Z przypisów specjalnie zrezygnowałam. Może za dużo przeczytałam książek, w których pól strony drobnym druczkiem to były przypisy....Nienawidzę przypisów!
      Dobrej nocy wszystkim życzę
      Zofia Wojtkowska

      Usuń
    5. Ja bez przypisów nie potrafię pisać. Jak nie są potrzebne, to na koniec tworze wersję bez przypisów :) Bardzo dziekuję za wpis :))pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. też bym przeczytała! dzięki za info!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam londyńskie wydanie wspomnień Wirydianny Fiszerowej, w przedmowie Raczyński pisze, że dokonał korekty tych wspomnień i tu zaświeciła mi sie lampka ... . Jej wspomnienia lubie ale pamietam, że zostały "autoryzowane" czyli nie wszytsko co napisała Wirydianna zostało podane w ksiązce. Biografię Raczyńskiego miałam w ręku i jednak nadal mam "żarówkę"w głowie. Postawa Raczyńskiego wobec kobiet mnie bardzo razi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wspomnienia Fiszerowej i muszę sprawdzić kiedy było wydane:) Ja też nie akceptowałam jego stosunku do kobiet, ani do dzieci. Misja misją, ale dom to nie sypialnia.

      Usuń
  4. Zainteresowała mnie ta książka, ale czy ją przeczytam ...tego nie wiem.
    Ale jak wynika z Twojego postu Raczyński może być przykładem na to, że stres nie skraca życia.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się bardzo dobrze, a wiek zacny :)

      Usuń

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.