7 października 2019

Elżbieta Sidorowicz, Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności.



         Pierwsza część historii Ani. Szczerze pisząc przepłakałam trzy czwarte książki. Być może dlatego, że patrzę z perspektywy rodzica; być może dlatego, że cofnęłam się do swoich siedemnastu lat, spojrzałam na swoje życie i zadałam pytanie, co by było gdyby …
         Niedługo przed wakacjami rodzice Ani kupują stary, zniszczony dom, dworek położony pod Warszawą. Dom mający swoją historię. Tata, architekt, jest zachwycony i pełen entuzjazmu wyzwaniami, jakie zakłada przebudowa posiadłości. Mama Ani, początkowo pełna rezerwy, potem świetnie uzupełnia męża. Nie ma tu bowiem jeszcze doprowadzonej bieżącej wody, ani gazu. Mimo to wakacje zostają poświęcone na modernizację architektoniczną. Ania nie uczestniczy w pracach, bowiem zostaje wysłane na kilka tygodni na obóz jeździecki. Po powrocie nie wie, że to ostatnie godziny, jakie dane jest jej spędzić z ukochanymi rodzicami. Jest początek września, rozpoczyna się szkoła i to właśnie tutaj odnajdują ją policjanci, a wychowawczyni przekazuje jej tragiczne wiadomości. W tym momencie świat Ani całkowicie się zmienia, a ona sama zaczyna tkwić w kokonie nieważkości zarówno na poziomie emocjonalnym jak i intelektualnym, charakteryzującym się brakiem wewnętrznego pogodzenia się ze stratą, dojmującą pustką, pojawiającymi się stanami depresyjnymi ...

      Ania nie ma rodzeństwa, nie ma też już dziadków, a jedyną rodziną staje się egoistyczna, podwójna rozwódka, trzydziestoośmioletnia ciotka Iwona. Jedynym wsparciem ze strony dorosłych staje się dla Ani jej wychowawczyni oraz jej syn – prawnik. To oni chronią ją, że umieszczeniem w domu dziecka. Dziewczyna jest uparta i wyprasza na opiekunce zastępczej spędzanie chociaż weekendów w domu, który rodzice zapisali jej w testamencie. Ma cudowne wsparcie płynące z sąsiedztwa, ale sama musi podejmować decyzje i uczyć się na błędach. W szybkim tempie wchodzi w dorosłość. Świadoma jest tego, że musi wrzucić węgiel do piwnicy, aby rano beczkowóz mógł podjechać i można było napełnić grzejniki wodą; musi też nauczyć się rozpalać w piecu i wiedzieć, kiedy dokładać, aby nie ugasło. Przerażona jest perspektywą wydatków związanych z podłączeniem wody czy gazu.
      Ania jest silna i odważna. Jej celem nadrzędnym jest przetrwać i ocalić dom, który stał się jedynym łącznikiem z rodzicami. Jednocześnie zmaga się z negatywnymi emocjami, które pojawiły się po stracie najbliższych. Uczucia ujawniają się w jej artystycznej twórczości. Zadaje pytania Bogu, przestaje ufać, wydaje jej się, że nie jest zdolna do miłości. Jej przyjaciel, Michał, trwa przy niej od początku.

      Morze ciemności to pierwsza część Okruchów gorzkiej czekolady. W tej powieści główną bohaterkę rzeczywiście otacza metaforyczna ciemność, ogromny, rozrywający wnętrze ból, nic, co można określić słowami i nic, co potrafiliby zrozumieć ludzie bez takich doświadczeń. Autorka w sposób realistyczny, plastyczny i momentami dosadny opisuje emocje, które rodzą się po stracie bliskich. Jednocześnie ładnie określa pytania i wskazuje drogę, jak można przeciwdziałać stanowi duszy, jak odnaleźć sens dalszego życia, jak nie ulec wewnętrznej marności i rezygnacji, nie dać się pogubić w pustce, powrócić do rzeczywistego życia.
        To piękna książka, poruszająca trudny temat, którą można polecić osobom znajdujących się w tej samej sytuacji, co główna bohaterka Ania. Żałoba jest okresem trudnym i bolesnym. Nie ma też w niej żadnej drogi na skróty. Autorka nie boi się jasno przekazać informację, że pełne doświadczenie bólu straty jest jedyną drogą na przepracowanie żałoby i uwolnienie się od cierpienia. Jeszcze wszystko przed Anią …

      Piękny debiut Elżbiety Sidorowicz opowiadający o przeżywaniu straty bliskich osób. Z niecierpliwością będę oczekiwać kolejnej części.


Elżbieta Sidorowicz, Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności, wydawnictwo Zysk i S-ka, cykl: Okruchy gorzkiej czekolady, t.1, wydanie 2019, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 512.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Dziękuję bardzo za konstruktywne słowo pisane pozostawione na tym blogu. Nie zawsze mogę od razu odpowiedzieć, za co przepraszam.

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników. Prowadząca bloga nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.