24 listopada 2011

Władysław Semkowicz, Encyklopedia nauk pomocniczych historii.

Encyklopedia nauk pomocniczych historii autorstwa prof. Władysława Semkowicza to książka na bazie, której wychowało się spore grono historyków. To właściwie klasyka wśród książek. Encyklopedia powstała na bazie wygłoszonych przez Autora wykładów dla studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego na początku XX wieku. Pierwsze wydanie ukazało się za sprawą samych studentów i dzięki zgodzie profesora. Nakład szybko się wyczerpał wiec potem nadeszły kolejne, ale już poprawione.

Książka, która ukazała się nakładem wydawnictwa Universitas oparta jest na wydaniu z roku 1946, z tekstem oddanym wiernie i z ingerencją redaktorów w sprawach pisowni i stylu.  Dołączono również mapy ilustrujące wykład z geografii historycznej, do których Autor odwołuje się w tekście oraz wykaz ważniejszych publikacji z zakresu nauk pomocniczych historii, które ukazały się po roku 1946.

W książce czytelnik odnajdzie w sposób jasny i klarowny wyjaśnione podstawowe informacje na temat nauk pomocniczych historii: paleografii, dyplomatyki, chronologii, sfragistyki, heraldyki, genealogii i geografii historycznej. W każdym rozdziale odnajdzie wyjaśnienie pojęć, podział wewnętrzny, podstawowe wiadomości, zakres i znaczenie nauki, metody i źródła. To książka, która w zasadniczy sposób ułatwi czytelnikowi zrozumienie danego tematu. Studiując paleografie poznać można zarówno materiał pisarski jak i narzędzia stosowane głównie w średniowieczu. Przyswoić można pojęcie brachygrafii odnoszące się do stosowanych skrótów (np. a.D. = Anno Domini) oraz pochodzenie i rozwój pisma łacińskiego. W rozdziale o dyplomatyce można zapoznać się, co bierzemy pod uwagę, jeśli chodzi o krytykę wewnętrzna i zewnętrzna źródła. Chronologia pozwoli poznać sposoby i rachuby czasu, sfragistyka przybliży budowę pieczęci, a heraldyka herbów i zawołań. Genealogia z kolei daje obraz jak wykonać wywody genealogiczne. Z kolei geografia historyczna przybliży zmiany terytorialne Polski na przestrzeni dziejów.

Książka zawiera podstawowa wiedzę nauk pomocniczych historii, jaka powinien przyswoić sobie każdy z historyków. Myślę jednak, że jest to również pozycja ciekawa dla laika przedmiotu, biorąc pod uwagę to, że niektórzy interesują się genealogią własnych rodzin, budową herbów czy też pieczęci. Tekst jest napisany w sposób bardzo przystępny. Z przyjemnością przypomniałam sobie głębsze zasady rządzące dana nauką pomocniczą historii.



Władysław Semkowicz, Encyklopedia nauk pomocniczych historii, wydawnictwo UNIVERSITAS, wydanie II, Kraków 2011, okładka miękka ze skrzydełkami, stron 272.


Semkowicz Władysław (9 V 1878 Lwów - 19 II 1949 Kraków). Historyk (Uniw. Lwow. 1903), prof. UJ 1916-48, czł. PAU 1919.

22 listopada 2011

Łukasz Modelski, Dziewczyny wojenne.


Emile Michel Cioran[1] powiedział niegdyś, że jeśli chce się być szczęśliwym, nie wolno gmerać w pamięci. Być może jest w tym zapisana prawda, ponieważ powrót do przeszłości jest czasami bardzo bolesny. Gdyby jednak czynnik ten miałby zaważyć na powodzeniu przedsięwzięcia, nie powstałaby książka autorstwa Łukasza Modelskiego Dziewczyny wojenne, która w 2011 roku ukazała się nakładem wydawnictwa Znak. Złożyły się na nią wspomnienia jedenastu żyjących kobiet, które w okresie II wojny światowej były młodymi dziewczętami. W chwili wybuchu wojny żegnały się z niewinnym dzieciństwem i zabawą, a wkraczały w przybierający tragiczny obrót wiek dojrzewania, który bezpardonowo popychał młodość zbyt szybko ku dorosłości.

Jedenaście wybranych kobiet jest jedynie przedstawicielkami wielu anonimowych i zapomnianych dziewczyn. Autor stosuje do bohaterek określenie malowane, ponieważ jak to kobiety dbały bardziej o wizerunek zewnętrzny niż stopnie oficerskie. Dzidzia Rajewska, Magda Rusinek, Hala Cieszkowska, Zenia Żurawska, Basia Matys, Jagoda Piłsudska, Irka Baranowska, Wanda Cejkówna, Lala Lwow, Ala Wnorowska, Zosia Wikarska to kobiety, które wywodzą się z różnych środowisk, a których młodość przypadła na trudne lata wojenne. W chwili wybuchu wojny najmłodsza miała 14 lat, najstarsza około 21. Planowały ukończyć szkołę, zdać maturę, studiować, zyskać zawód, podróżować, wyjść za mąż, urodzić dzieci. Część z nich miała narzeczonych. Miały marzenia i pasje. W tych planach nie było miejsca na walkę z wrogiem, taką, do jakiej zmusiła je rzeczywistość i poczucie obowiązku. Wspomnienia kobiet łączą również podobne losy wojenne: działalność w podziemiu, przynależność do AK, gestapowskie więzienia, powojenne represje, niejednokrotnie zsyłki w głąb ZSRR. Były łączniczkami, sanitariuszkami, szpiegami, lotnikami, egzekutorami. Pomagały Żydom, ukrywały ludzi i radiostację, przenosiły meldunki i broń, zbierały informacje, wchodziły w skład grup likwidacyjnych, montowały granaty, rozbrajały bomby, przeprowadzały ludzi przez granicę, przewoziły lotników samolotami licząc jedynie na własne możliwości, zapisywały się na listę żywych torped. Wielokrotnie narażały nie tylko siebie i swoich bliskich na niebezpieczeństwo. Część z nich została doceniona dopiero po roku 1989, otrzymały ordery i tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata. 

Łukasz Modelski zdecydował się przedstawić postawy młodych zdeterminowanych kobiet, które w obliczu zagrożenia są zdolne do największych poświęceń. Głos zostaje oddany bohaterkom, które nie stawiają swojego postępowania jedynie w jasnym świetle. Po za tym Autor pozwolił im opowiedzieć o sprawach prywatnych według miary każdej z kobiet. Nie naciska, jeżeli chodzi o sprawy intymne. Modelski sam odzywa się zresztą w książce rzadko jedynie w przypadku dokonania pewnych wyjaśnień mogących być niezrozumiałe dla czytelnika. Narratorkami są bohaterki książki, będące żyjącymi świadkami historii. Czytelnik poznaje rożne temperamenty i przyswojone wartości etyczne. Nie ma tu utartych schematów i wydarzeń, które można przewidzieć. W ten sposób opowieści nabierają inny odcień emocji, stają się bardziej przejmujące. Sam Autor podkreśla, że prowadzone rozmowy były wyczerpujące dla bohaterek ze względu na wiek i stan zdrowia. Nie znaczy to jednak, że Łukasz Modelski przeprowadził swoiste rozmowy tylko z tymi jedenastoma kobietami. Spotkań było wiele, a sam Autor musiał dokonać sprawiedliwej selekcji. Niektóre osoby zmarły w czasie zbierania materiału, a z innymi autor spotkał się jedynie kilka razy, ponieważ drowie nie pozwalało na kontynuację spotkań. 

Książka została wydana w staranny sposób: jest szyta i w twardej oprawie. W pozycji można odnaleźć stare, nawet wyblakłe i mało czytelne fotografie. Wspomnienia bohaterek jak i wyjaśnienia Autora zostały zaznaczone odrębnymi czcionkami. Brak jednak przypisów i bibliografii, choć w ostatnim słowie Autor zdradza nam z czyjej pomocy korzystał przy zbieraniu materiałów.

Dziewczyny wojenne to historie młodych Polek zamieszkałych w centralnej Polsce jak i na Kresach Wschodnich, walczących w powstaniu warszawskim, w partyzantce, w spokojnym prowincjonalnym mieście, żyjących pod okupacją niemiecką i sowiecką. To świadectwa odwagi, wielkiego heroizmu, poświęcenia i prawdziwego patriotyzmu. Dzięki wytrwałości Łukasza Modelskiego powstała książka ważna, zawierająca indywidualne wspomnienia z czasów wojny, która polecałabym szczególnie ludziom młodym. Pomysł powstania takiej książki jest niezwykle udany, ponieważ od Dziewczyn wojennych trudno się oderwać. Mądra i bardzo ważna lektura.


[1] Cioran Emile Michel (1911-1995), francuski eseista i aforysta. Pochodził z Rumunii.


Łukasz Modelski, Dziewczyny wojenne, wydawnictwo Znak, oprawa twarda, wydanie 2011, stron 335.


20 listopada 2011

Władysław Broniewski, Wierszem przez życie. Poezje.

Podczas czytania biografii Broniewskiego towarzyszyła mi również książka Wierszem przez życie. To wybór poezji poety dokonany przez Mariusza Urbanka. Nie znaczy to oczywiście, że w biografii nie ma wierszy. Rzecz jasna, że zostały zawarte, ale jedynie w wybranych przez Autora fragmentach. W pozycji Wierszem przez życie można przeczytać utwory w pełnej i pierwotnej wersji bez cenzury, jaką stosowała komunistyczna władza. Pamiętać jednak trzeba, że w okresie konferencji Wielkiej Trójki niektóre wiersze były niezbyt mile widziane również na zachodzie Europy, toteż skrzętnie omijano ich wydanie.

/…/Czas skończyć tę zabawę,
prozą przemawia Churchill,
a więc – kawę na ławę:
będziemy się bili do śmierci.

oskubali nas, spustoszyli,
gnębili nas od stuleci –
a my będziemy się bili,
i my, i nasze dzieci./…/[1]

Wydany tomik ma za zadanie przede wszystkim jak podkreśla we wstępie Mariusz Urbanek pokazać czytelnikom, że Władysław Broniewski nie jest jedynie autorem politycznych wierszy i manifestów, który używał poezję do tworzenia propagandowych haseł. Do końca życia nie mógł darować sobie, że napisał wiersz o Stalinie, a nigdy nie powstał o Piłsudskim. Znane są wszystkim wiersze Bagnet na broń czy Żołnierz polski. Broniewski to również autor wierszy, w których rozliczał się z historią i przede wszystkim ze swoją naiwną wiarą w socjalizm.

/…/ Bo skoro na całym świecie,
jak nie wojna, to stan wojenny –
historio, powiedz mi przecie:
po diabla tu kiblujemy?

Rewolucyjny poeta
ma zgnić w tym mamrze sowieckim?!
Historio, przecież to nietakt,
ktoś z nas po prostu jest dzieckiem!/…/[2]

 Broniewski to również autor pięknych wierszy pisanych dla kobiet. Utwory są również odzwierciedleniem tragizmu życia poety. Dwukrotnie przeżywał w nich śmierć ukochanej Marii. Pierwszy raz, gdy otrzymał wiadomość, że zginęła w Oświęcimiu, a drugi raz naprawdę, gdy śmiertelnie zachorowała.

Ja chcę wdychać warszawskie powietrze,
w tym powietrzu jest moja żona,
puszczona z dymem po wietrze.
Powietrze – to ona.[3]

Wiele wierszy pełnych dramatyzmu powstało po śmierci córki Anki.

Anula! Ty dałaś w twarz,
moja córko…
miałaś rację i po śmierci ją masz,
córko – bzdurko./…/[4]

 Są również wiersze, które nie były wcale wolne od nałogu poety.

 /…/Wypiłem do dna z gniewem,
upiłem się i śpiewam,
wkoło łypią ponuro,
nikt nie nuci do wtóru,
drugą szklankę nalewam/.../.[5]

Celem Mariusza Urbanka był wybór wierszy, które miały pokazać Broniewskiego kompletnego, autora wierszy, które nadal nie pozostawiają czytelnika obojętnym. Poetę walki i miłości, wielkich nadziei i gorzkiej rezygnacji, kiedy zrozumiał jak bardzo został oszukany. Poetę nękanego dramatami  i nałogiem.[6] Zamiar ten udał się w zupełności.


[1] Władysław Broniewski, Przepis na poezję [w:] Wierszem przez życie. Poezje, Warszawa 2011, s. 87.
[2] Tamże, Rozmowa z Historią, s. 60.
[3] Tamże, s. 101.
[4] Tamże, O wielkim kochaniu, s.111.
[5] Tamże, Poeta i trzeźwi, s.49.
[6] Tamże, s. 10.



Władysław Broniewski, Wierszem przez życie. Poezje, wydawnictwo ISKRY, listopad 2011,  Wybór i wstęp: Mariusz Urbanek, wydanie pierwsze, oprawa broszurowa, stron 120.

Mariusz Urbanek, Broniewski. Miłość, wódka, polityka.

Ostatnie dni spędziłam z książką Mariusza Urbanka, która ukazała się nakładem wydawnictwa ISKRY. Do przeczytania biografii Władysława Broniewskiego właściwie zapraszać nie trzeba. Życie miał barwne, szumne i rzeczywiście dominowała w nich miłość, wódka i polityka.

Mariusz Urbanek w gawędziarskim stylu i nie omijając anegdot nakreślił obraz Władysława Broniewskiego, dlatego też książkę czyta się z przyjemnością. Autor ani nie gloryfikuje dokonań poety ani go również nie potępia. Raczej należy tu użyć słowa tłumaczy, dlaczego Broniewski stał się poetyckim piewcą nowej władzy w Polsce. Urbanek kreśli czytelnikowi legionową przeszłość Broniewskiego, odosobnienie w Szczypiornie, skręt ku komunizmowi, aresztowanie we Lwowie i przedstawia warunki więzienne, w jakich przyszło żyć poecie przez wiele miesięcy. Potem obserwujemy poczynania poety na terenie dzisiejszego Izraela. Następuje też decyzja powrotu do Polski po zakończeniu II wojny światowej. Broniewski został przyjęty z honorami i stał się jednym z najważniejszych poetów komunistycznego kraju. Jeździł z odczytami po zakładach pracy i szkołach. To jemu zaproponowano napisanie nowego hymnu państwowego.

Talent poetycki przejawiał się u Broniewskiego od małego. Wychowany przez kobiety w rodzinie z tradycjami, wbrew babce został ateistą, a dzięki matce, która codziennie stawiała mu na stole karafkę z wódką, aby nigdzie się nie szlajał – alkoholikiem. Wódka towarzyszyła mu codziennie i praktycznie zawsze, nie wliczając w to okresu więzienia. Kolejnym nałogiem Broniewskiego były kobiety. Był takim psem na baby, szybko się zakochiwał, odkochiwał, a mimo bycia w związku zdradzał. Janina, Maria, Wanda to kobiety, które były z nim w stałym i dłuższym związku. To jednak Marię kochał najbardziej i to po jej śmierci pil więcej, a jak wspomina adoptowana córka Broniewskiego Maria Broniewska – Pijanowska (córka Marii) po tragicznej śmierci Anki (córki Janiny i poety) dochodził do dwóch litrów dziennie i właściwi nie trzeźwiał. To wówczas w kaftanie bezpieczeństwa zabrano go do zakładu psychiatrycznego, bo bano się, że albo zapije się na śmierć albo w pijackim szale targnie się na swoje życie. Trzecia żona, apodyktyczna i znienawidzona Wanda, próbowała wałczyć z jego nałogiem, wybierać mu przyjaciół, odsuwać od córek.

Mariusz Urbanek kreśli nam prawdziwy obraz poety przede wszystkim, jako człowieka, z jego ułomnościami i upodleniami oraz jako poety niepokornego. Broniewski miał barwne życie. Wierzył w socjalizm, ale nim się w rzeczywistości rozczarował. Utrzymywał kontakty z twórcami przebywającymi na zachodzie Europy miedzy innymi z Giedroyciem. Jego wiersze był wielokrotnie cenzurowane zarówno za życia jak i po jego śmierci. Wraz z nadejściem roku 1989 znano jedynie jeden – komunistyczny wizerunek Broniewskiego. Urbanek przedstawia nam proces dorastania do poznania prawdziwego Broniewskiego przez społeczeństwo polskie i odrzucenia w końcu nieprawdziwego peerelowskiego wizerunku poety. Autor przytacza także rozmowę, jaką odbył w lipcu 2011 roku z Marią Broniewską – Pijanowską. Do książki dołączone zostało również kalendarium życia poety, spis ilustracji oraz indeks osób. Dla zainteresowanych wspomnę, że w pozycji nie ma przypisów ani zbiorczej bibliografii. Lekturę jak najbardziej polecam.


Mariusz Urbanek, Broniewski. Miłość, wódka, polityka, wydawnictwo ISKRY, listopad 2011, wydanie pierwsze, oprawa twarda z obwolutą, stron 404.

17 listopada 2011

Beatrix Potter, Powiastki Beatrix Potter.

Jeżeli nie macie jeszcze pomysłu na świąteczny prezent dla dzieci proponuję niezwłocznie zakupić Powiastki Beatrix Potter, które ukazały się w luksusowej oprawie graficznej nie tak dawno temu nakładem wydawnictwa Wilga. To cudne wydanie zawiera wszystkie utwory, jakie wyszły spod pióra Beatrix Potter. Są to 23 powiastki o przygodach Piotrusia Królika i innych zwierzątek oraz cztery niepublikowane dotąd utwory. Wiersze ukazały się w znakomitym przekładzie Małgorzaty Musierowicz, która dokonała tego przy współpracy Jacka M. Stokłosy.

W pozycji znalazły się teksty kompletne i zgodne z wersją oryginalną, a także oryginalne ilustracje wykonane przez sama Beatrix Potter. Powiastki ułożone zostały w takim porządku, w jakim były publikowane po raz pierwszy z dodaniem rocznej daty. Ponad to dodano wzmianki dotyczące genezy każdego utworu, w których przeczytać można, w jakich okolicznościach powstał dany utwór, czy od razu został wydany i kiedy pojawił się w obiegu.

Dzieci z pewnością polubią Piotrusia Królika i jego przyjaciół. Z wielkim zainteresowaniem będą śledzić ich przygody. Z przyjemnością zaznajomią się z Benjaminem Trusiem, Panią Mrugalską, Panną Mopcią, Panem Jeremim Rybakiem, Grzecznym Prosiulkiem czy Kaczką Teklą Kałużyńską. Cudne powiastki s pełne ciepła. Wielka uciechę będą przy ich czytaniu mieć także dorośli. To wielka przyjemność powrócić do utworów, które powstały ponad sto lat temu. Jak najbardziej pochwalam taki powrót wydawniczy dokonany w wielkim stylu. Klasyka literatury dziecięcej. Warto!


Beatrix Potter, Powiastki Beatrix Potter, Wydawnictwo  Wilga, tłumacz: Małgorzata Musierowicz, ilustrator Beatrix Potter, przedział wiekowy: od 3 do 12 lat, oprawa twarda, stron 400.

13 listopada 2011

Norbert Elias, Mozart. Portret geniusza. Wielkie biografie. T. 7.

Nie jest to typowa biografia. Na książkę złożyły się dostępne maszynopisy i taśmy z nagraniami wykładów związane z próbą odpowiedzi na pytanie, w czym tak naprawdę tkwił geniusz Mozarta. Niemiecki socjolog Norbert Elias (1897-1990) koncentruje uwagę czytelnika jedynie na najistotniejszych epizodach z życia słynnego kompozytora. Elias nie zdążył już jednak uczestniczyć w opracowywaniu książki. Zaakceptował jednak propozycję wydawcy niemieckiego. Autor dokonuje analizy życia kompozytora biorąc pod uwagę podłoże społeczne, socjologiczne i psychologiczne. Wyróżnia najważniejsze wydarzenia w życiu Mozarta, które pozwoliły mu na rozwój talentu i były przyczyną powstania wielkich dziel muzycznych. Wpływ miało na to niewątpliwie decyzja o opuszczeniu Salzburga na rzecz Wiednia. Elias zastanawia się również, czy Mozart rzeczywiście był cudownym dzieckiem, w obliczu pracy ojca z synem od trzeciego roku życia. Podkreśla zresztą na ścisłą zależność syna od ojca mającego zdolności pedagogiczne i pokładającego w nim wielkie nadzieje na zyskanie intratnego nowego stanowiska. Z kolei mały Wolfgang chciał przypodobać się ojcu i zyskać jego aprobatę, co również wpłynęło, na jakość przyswajania nauki. Pisze o europejskich wojażach koncertującej rodziny. Zwraca uwagę na fekalne i oralne poczucie humoru Mozarta nawet w listach skierowanych do kobiet. Norbert Elias stara się wyjaśnić przyczyny niepowodzeń i często nagannego zachowania artysty. Autor dokonuje analizy stosunków społecznych w XVIII wieku, a zwłaszcza porównuje sytuację środowiska mieszczańskiego z jakiego wywodziła się rodzina Mozartów w zetknięciu się ze środowiskiem dworskim.

 

Nie ma tu żadnej chronologii, więc ten, kto nie zna, chociaż pobieżnie podstawowych danych z życia sławnego kompozytora, może się po prostu pogubić. Książka nie tworzy też logicznej całości. Dodano jednak przypisy wyjaśniające, a brak z kolei bibliografii. Mimo to, ze względu na lekki styl Autora, książkę czyta się szybko i z przyjemnością. W tekście przytoczone za to zostały fragmenty korespondencji zarówno Mozarta jak i jego bliskich, które mogą wzbudzać zainteresowanie. Elias stoi na stanowisku, że na Mozarta trzeba patrzeć nie tylko jako artystę, ale przede wszystkim jako zwykłego człowieka często zagubionego w dworskim świecie konwenansów i ludzi u których szukano opieki. Zachęcam do przeczytania.



Norbert Elias, Mozart. Portret geniusza. Wielkie biografie. T. 7, Wydawnictwo Naukowe PWN 2011, przeł. Bogdan Baran, oprawa twarda, stron 168.

11 listopada 2011

Elliot Aronson, Przypadek to nie wszystko. Moje życie psychologa społecznego.

Elliot Aronson to psycholog amerykański, który wychowany w dość trudnych warunkach potrafił w swoim życiu osiągnąć to, co planował. W książce Przypadek to nie wszystko pokusił się o opisanie tej drogi. Opowiada o czasach i warunkach bytowych, w których przyszło mu żyć i dorastać: kryzysie, segregacji rasowej, okresu hippisów. Wychowany w biedzie, zawsze porównywany do bystrego starszego brata Jasona, Aronson był chłopcem nieśmiałym i niewierzącym w swoje możliwości. W dodatku, jako Żyd nie był akceptowany przez inne dzieci, a często wyszydzany i bity. Mimo, że jako siedemnastolatek stracił ojca, dzięki swojemu uporowi i przede wszystkim brata ukończył college, a potem dostał się na uniwersytet. Mimo sprzeciwu rodziny matki ożenił się i założył rodzinę.

Jego życie wypełniła psychologia społeczna – nauka badająca, w jaki sposób warunki, pokolenia, kultury, idee i zasady wpływają na człowieka i jego zachowanie.[1] Potrafił spojrzeć na wydarzenia z różnych perspektyw, nie tylko własnej, ale również, jako zwykłego obywatela, znawcy zachodzących procesów, aktywnego uczestnika. Opowiada o ludziach związanych ze współczesną psychologią pisząc o ich wadach i zaletach: Abrahamie Maslowie, Jerome Brunnerze, Davidzie McClellandzie, a przede wszystkim o Leonie Festingerze. Pisze o własnych sukcesach i porażkach, zarówno w pracy zawodowej jak i w życiu prywatnym. Podaje różne przykłady analizowane w granicach psychologii społecznej oraz projekty, jakie powziął ze swoimi studentami.

To książka napisana łatwym i ciekawym językiem. Nie znajdziemy tu zbyt wiele terminów naukowych, a opowieść autobiograficzną czyta się szybko. Warto wspomnieć, że w pozycji odnaleźć można zapis bibliograficzny dorobku naukowego Elliota Aronsona.


[1] Tamże, s. XVII.

Elliot Aronson, Przypadek to nie wszystko. Moje życie psychologa społecznego, wydawnictwo Charaktery, okładka twarda z obwolutą, stron 304.

9 listopada 2011

Umberto Eco, Cmentarz w Pradze.




Akcja powieści rozgrywa się w XIX wieku, a czytelnik ma możliwość wędrować między Paryżem, Turynem i Palermo. Zresztą elementów związanych z historią Francji i Włoch można znaleźć w powieści wiele. Oprócz tego mamy również wiele odniesień do masonów i działalności jezuitów. Głównym bohaterem powieści jest kapitan Simone Simonini, piemontczyk, urodzony z matki francuski, obsesyjny antysemita, wróg kobiet i religii, oszust i fałszerz gotowy pracować za pieniądze dla każdego acz wielbiciel dobrej kuchni. Właściwie jedyna wymyślona postać występująca wśród prawdziwych nazwisk. Żyje po to by jeść, pić i nienawidzić Żydów. Wychowany w takim przeświadczeniu był przez dziadka. To on według Umberto Eco miałby związek z powstaniem fałszywego dokumentu  - Protokołów mędrców Syjonu, będącego zapisem fikcyjnego spotkania rabinów na cmentarzu w Pradze i jednym z najsłynniejszych falsyfikatów w historii. Nasz bohater miałby dostarczyć go rosyjskiemu agentowi, jako dowód spisku Żydów przeciw chrześcijaństwu. Simonini to osoba ambitna, wulgarna, obrzydliwa, cyniczna. Jednym słowem szubrawiec. 

Powieść ma formę dziennika pisanego w latach 1897 -1898. Opowieści nawiązują jednak do przeszłości bohatera. Fabuła powieści jest wielce zawiła, skomplikowana, pełna różnorodnych zabiegów, dzięki którym można się łatwo pogubić, a język pełen dygresji. O ile orientowałam się w odniesieniach do historii, o tyle większy kłopot nastręczały mi nieco wspomnienia pozycji książkowych. Fikcja miesza się z rzeczywistością, a przede wszystkim wykorzystane zostały dokumenty i plagiaty do zaprezentowania przed czytelnikiem antyżydowskiej teorii spisku. To historia kłamstwa przyjmowanego za prawdę. Kolejnym zagmatwaniem jest pojawienie się drugiego autora pisanych pamiętników: księdza. Ma to związek z rozdwojeniem osobowości głównego bohatera.

Jest to książka ponura i smutna. Paryż przedstawiony w powieści jest złowrogi i ciemny, ale taki raczej jeszcze był w XIX wieku. Nie przepadam za tego rodzaju literaturą i takim językiem pełnym dwuznaczności i wulgarnych określeń, acz doceniam pięcioletni wkład pracy Autora nad powstaniem tej powieści. Książka jednak mnie ani nie wciągnęła, ani nie porwała. Pod koniec byłam wręcz umęczona poglądami Simoniniego. Jestem więc jednak rozczarowana.

7 listopada 2011

Panos Karnezis, Klasztor.


Akcja powieści autorstwa greckiego pisarza Panosa Karnezisa osadzona została głównie w tytułowym klasztorze Matki Boskiej Miłosiernej położonym na hiszpańskiej prowincji z dala od siedzib ludzkich. Niegdyś był to zakon liczący wiele zakonnic i mający szkołę dla nowicjuszek. Na początku XX wieku zapomniał już czasy swojej świetności, szkoła była zamknięta, a wiele budynków klasztornych opuszczonych od lat i wielce zaniedbanych. Przełożoną zakonu jest wówczas siostra María Inés. Oprócz niej w klasztorze przebywają jeszcze cztery siostry: Lucia, Beatriz, Ana i Carlota. Raz w miesiącu siostry odwiedza biskup. Zycie sióstr biegło sztywnym torem do chwili, gdy jedna z sióstr nie znajduje niemowlę ukryte w walizce. Siostra María Inés jest przekonana, że pojawienie się dziecka jest cudem, a sprawę traktuje bardzo osobiście wierząc, że jest to szansa na odkupienie swoich dawnych grzechów. Nie wszystkie jednak siostry są zadowolone z takiego obrotu sprawy. Niektóre żądają oddania sieroty do przytułku, a inne są przekonane o działalności szatana. Siostra Ana zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo. To jednak biskup ma powziąć najważniejszą decyzję.

Jest to lektura, której fabułę w pewnym momencie można przewidzieć. Mimo to treść powieści jest na tyle intrygująca i niepokojąca, że w napięciu czytelnik przewraca kolejne stronice. Panos Karnezis scharakteryzował zakonnice, które są kobietami wcale niepozbawionymi ułomności.  Autor ukazał prawdziwe oblicza kobiet, kryjącymi się za habitami. Ambitne ponad miarę, zawistne, mściwe, nieszczere, grzeszne, niestroniące od ziemskich uciech, pełne hipokryzji, skrywające tajemniczą i niepewną przeszłość. Wydaje się, że siostry przebywanie w tymże klasztorze traktują bardziej, jako pokutę. Autor porusza w powieści ważne dla Kościoła problemy takie jak aborcja i celibat. Mowa jest również o ślubie posłuszeństwa wobec władzy zwierzchniej, który często sprytnie jest omijany. Tematy kontrowersyjne i na pewno nadające się do dyskusji w szerszym zakresie. Z tego też względu książka nie spodoba się wszystkim, acz warta jest przeczytania.

Panos Karnezis, Klasztor, wydawnictwo Replika, okładka miękka, październik 2011, stron 272.

4 listopada 2011

Nora Roberts, Pięciolinia uczuć.

Na książkę złożyły się dwie powieści lub jak kto woli duże opowiadania: Zagrajmy to jeszcze raz i Echo przeszłości. Tym razem pasją głównych bohaterów jest muzyka. O ile jednak w pierwszej powieści jest to rock i pop, to o tyle w drugim pobrzmiewa muzyka klasyczna. Sprawa podobną w obu powieściach jest również walka pomiędzy teraźniejszością a przeszłością. W Zagrajmy to jeszcze raz po 5 latach od rozstania z Raven Williams niespodziewanie pojawia się ponownie w jej życiu piosenkarz Brandona Carstairsa. Jest rozczarowanie, niewyjaśnione sprawy, emocje i seks. Przez lata zarówno jedna jak i druga unika bliższych kontaktów z mężczyznami. Panuje reguła – kochanek to ten jeden i na całe życie. W Echach przeszłości utalentowana pianistka Vanessa Sexton wraca do rodzinnego miasteczka po 12 latach, gdzie spotyka swoją pierwszą miłość Brady’ego Tuckera. Wśród innych podobieństw mamy problemy rodzinne i strach głównych bohaterek przed poczynieniem ważnego kroku. Raven nie zaznała rodzinnego ciepła, a matka od lat przysparzała jej od lat samych cierpień. Vanessa z kolei opuściła matkę i wyjechała z ojcem do Europy nie utrzymując z nią przez kolejne lata żadnego kontaktu. Obie bohaterki również rozpoczął nowe życie dość wcześnie: Raven jako siedemnastolatka, a Vanessa jako szesnastolatka. O ile jednak Raven została odkryta i wypromowana w świecie show biznesu, gdzie szybko osiąga sukces, to nad tym ostatnim u Vanessy czuwa od dzieciństwa ojciec pokładający w nią swoje niespełnione nadzieje. To niebywałe, ale muzykę rzeczywiście tu słychać w tle. Dodać do tego jeszcze należy piękne okoliczności przyrody: w Zagrajmy to jeszcze raz klify Kornwalii, a w Echach przeszłości las i atmosferę prowincjonalnego miasteczka. Wyszły z tego całkiem zgrabne dwa czytadła.


Nora Roberts, Pięciolinia uczuć, wydawnictwo Harlequin/MIRA, oprawa miękka, Warszawa 2011, stron 432.

1 listopada 2011

Stanisław Milewski, Niezwykli klienci Temidy.

Rzadko czytam kryminały, gdzie znaleźć można fabułę osnutą na wyimaginowanym pomyśle. Właściwie oprócz klasyki nie jestem za bardzo zwolenniczką tego gatunku. Za to w wielkim stopniu lubuję się w pitavalach wszelkiej maści. Jak kto jeszcze nie wie, tłumaczę od razu, że są to opracowania sprawozdań z głośnych rozpraw sądowych wydane drukiem w formie publicystycznej.  Tym razem miałam możliwość przeczytania wyboru takich procesów jaki dokonał Stanisław Milewski.

Autor przedstawił czytelnikowi sprawy sądowe zarówno kryminalne, jak i cywilne. Niektóre z przedstawionych spraw niejednokrotnie gościły na łamach prasy, stając się sensacją dawnych lat, co też Autor skrzętnie zanotował. Warto zaznaczyć, że są to procesy z XVIII, XIX i pierwszej połowy XX wieku. Wśród przedstawionych historii odnaleźć można proces księcia Adama Ponińskiego, który trzymał w napięciu Warszawę pod koniec XVIII wieku; aferę trucicielską Dogrumowej; proces, jaki wytyczyli spadkobiercy Chopina firmie wydawniczej; procesy Wincentego Pola i Aleksandra Fredry; proces przed Sądem Rzeszy Kraszewskiego oskarżonego o współpracę z Francuzami. Nieominięta została sprawa Eligiusza Niewiadomskiego, który zamordował prezydenta Gabriela Narutowicza. Z ciekawszych procesów kryminalnych należy wymienić zamordowanie Władysława księcia Druckiego – Lubeckiego, sprawę hrabiego Bohdana Ronikiera oskarżonego o zamordowanie swojego szwagra czy proces z 1957 roku profesora T. , oskarżonego o otrucie żony. Interesujący wydaje się również proces z 1899 roku dotyczący dwóch lekarzy, którzy nieopatrznie podczas operacji pozostawili w ciele kobiety dwie pincety czy też proces Reymonta z koleją. Jest również opis dotyczący zajść we Wrześni w 1901 roku.

Autor dokonał ciekawego wyboru rozpraw. Za każdym razem opisuje bieg spraw sądowych, przyczyny oskarżenia i wydany wyrok. Nie omija również ówczesnych wzmianek w prasie. Losy bohaterów i często historie takie były elementami krążących plotek. Być może, dlatego też procesy owe przyciągają nawet teraz rzesze czytelników. Styl Stanisława Milewskiego kusi niezmiernie, aby ciągle czytać pozycje powstałe spod pióra tego Autora. Posiada On niezwykły dar swego rodzaju gawędziarza. Warto nadmienić, że książka została wydana w szacie graficznej zasługującej moim zdaniem na uznanie. Co prawda Autor wymienia niektóre pozycje książkowe w poszczególnych rozdziałach, ale brak jest zarówno przypisów jak i zestawienia bibliograficznego. Tego ostatniego trochę mi brakuje. Niemniej miłośnikom podobnych historii i tym, którzy chcą poznać niezwykłych klientów Temidy, książkę jak najbardziej polecam.

Stanisław Milewski, Niezwykli klienci Temidy, wydawnictwo ISKRY, okładka twarda z obwolutą, wydanie I, Kategoria produktu: pitawale/historia, Warszawa 2011, stron 312.

inne recenzje książek Stanisława Milewskiego:
Codzienność niegdysiejszej Warszawy
Szemrane towarzystwo niegdysiejszej Warszawy