31 grudnia 2009

Życzenia.


An Elegant Soiree
Victor Gilbert (1847 - 1935)

***


Stary Rok już odchodzi
i żegna się już z nami-
zostawia nas na rozdrożach
z naszymi wspomnieniami.

Zmęczony i przygarbiony
Staje na moment w drzwiach,
jak gdyby chciał nam powiedzieć:
- "Co złego to nie ja".

I że się bardzo starał
być dobry i radosny -
od lata do jesieni,
od zimy aż do wiosny.

Cóż...trochę mu nie wyszło,
choć nie był aż taki zły -
może jego następca
przyniesie lepsze dni...

Już zegar Staruszka wygania,
przerywa pożegnanie,
a Nowy Rok w pas się kłania
i z nami pozostanie.

Co z sobą nam przyniesie?
Już wkrótce się okaże.
Przyjmijmy Rok Nowy w darze
z nadzieją spełnienia marzeń.

I życzmy sobie zdrowia,
uśmiechu na każdej twarzy
i niech w tym Nowym Roku
nam wszystkim dobrze się darzy.

źródło

Wszystkiego Najlepszego!

30 grudnia 2009

Podsumowanie roku.

Na podsumowanie roku polecam te książki, które osobiście polubiłam i do których warto moim zdaniem wracać.
Oto one:

Mollie Gillen, Maud z Wyspy Księcia Edwarda

Lucy Maud Montgomery, Spełnione marzenia.

Bogna Wernichowska, Kardy i kokardy: Opowieść o hrabinach Potockich.

Jean-Francois Solon, Katarzyna Medycejska

Johan Huizinga, Kultura XVII-wiecznej Holandii

Michał Bogacki, Broń wojsk polskich w okresie średniowiecza.

Dariusz Piwowarczyk, Rycerze w służbie dam i dworu.

David Hockney, Wiedza tajemna. Sekrety technik malarskich Dawnych Mistrzów.

Kazimierz Nowak, ROWEREM I PIESZO PRZEZ CZARNY LĄD. Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936 -wydanie IV "do plecaka".

WARTO MIMO WSZYSTKO, zapis rozmów Anny Dymnej z Wojciechem Szczawińskim.

Doris Lessing, Alfred i Emily.

Grzegorz Gortat, Szczury i Wilki

Francesco D'Adamo, Iqbal.

Anna Mieszkowska, Dzieci Ireny Sendlerowej.

Markus Zusak, Posłaniec

Sonia Nazario, Podróż Enrique

Maria Pruszkowska,Przyślę Panu list i klucz.


Po za tym rok 2009 była dla mnie bliskim spotkaniem z twórczością Herberta.

Zbigniew Herbert, Labirynt nad morzem

Zbigniew Herbert, Martwa natura z wędzidłem

Zbigniew Herbert, "Mistrz z Delft" i inne utwory odnalezione

ZMYSŁ WZROKU, ZMYSŁ SZTUKI. Prywatna historia sztuki Zbigniewa Herberta, cz. I,cz.II, red. J. Ruszar

Magdalena Czajkowska, Zbigniew Czajkowski-Dębczyński, Herbert i "Kochane Zwierzątka".

Nie zapominam oczywiście o Toskanii:)

Marlena de Blasi, Tysiąc dni w Toskanii

Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg, Toskania, Umbria i okolice. Przewodnik subiektywny.

Na uwagę zasługuje też literatura dziecięca ( jak i młodzieżowa), a to wszystko dzięki mojej obecnie 1,5 rocznej córci:)

Stażem blog 3 grudnia 2009 roku skończył rok:)
Od 1 stycznia do 31 grudnia 2009 roku przeczytałam 112 książek! Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że aż tyle! Przy pracy i małym dziecku oraz innych obowiązkach uważam to za swój sukces!

Angelika Kuźniak, Marlene.


Wydawnictwo Czarne
Oprawa: miękka
Wprowadzono: 10-10-09
ISBN: 978-83-7536-114-8
Seria: Lilith
Stron: 200
Wymiary: 125x195


Trudno napisać kolejną książkę o wielkiej aktorce i piosenkarce XX wieku. Angelice Kuźniak to się udało. W sposób reporterski przybliża czytelnikowi wizyt Marleny w latach 60. Polsce i w Niemczech oraz skupia się na ostatnich latach życia wielkiej sławy. Autorka przyznaje, że pracowała nad książką dziewięć lat. Z bogatego materiału, jaki udało jej się zebrać wybrała fakty ciekawe fakty z życia Marleny Dietrich. Kluczem do tego wyboru stała się pożółkła kartka z jednego z notesów Marleny z kilkoma polskimi nazwiskami: Barbary Kotarskiej, Zbigniewa Cybulskiego, Elżbiety Sieniawskiej, Marty Romer, Margaret Emil. Wiele godzin autorka spedziła w muzeum w Berlinie gdzie zgromadzono przedmioty po Marlenie. Studiowała jej własnoręczne zapiski, nagrania, dokumenty, a nawet stroje czy kufry. Przeprowadziła również liczne rozmowy z osobami, które znały lub zetknęły się z Marleną Dietrich.

Autorka podkreśla, że Marlena była kochana, ale zarazem nienawidzona przez wielbicieli. Wyjechała z Niemczech jeszcze w 1939 roku, otwarcie sprzeciwiała się nazizmowi i zdecydowała się przyjąć obywatelstwo amerykańskie. Tego postępku nie mogli wybaczyć jej rodacy. Kiedy w latach 60. przyjechała do Niemiec, podczas koncertu obrzucona była jajami, pomidorami i wyzwiskami. Była również na nią nagonka w prasie niemieckiej. Kiedy jedna z kobiet napluła jej w twarz, Marlene wiedziała już, że do Niemiec więcej nie wróci. Zupełnie inaczej była przyjmowana w Polsce. Na każdym z koncertów był nadkomplet publiczności.

Książka ukazuje Marlene jako kobietę wymagającą, dumną z tego, co robiła podczas II wojny światowej, obowiązkową, ale również rozkapryszoną. Podarła zdjęcia robione przez polskiego reportera podczas jednej z wizyt, a nawet za nie nie zapłaciła. Nie podobały jej się zasłony w hotelach, a na jej płaszcz z łabędzich piór oskubano ponad trzysta ptaków. Była damą, gwiazdą i perfekcjonistką w tym, co robi. Córka Maria Riva podkreśla jednak, że w swoim życiu nie miała tak naprawdę matki, chociaż Marlena uważała siebie za matkę idealną.

Ciekawie ukazane są ostatnie lata życia Marlene, która właściwie nie wychodziła z mieszkania, a potem nie wstawała z łóżka. Umiera w 1992 roku paryskim apartamencie i mimo istniejącego jeszcze sprzeciwu tu i tam, zostaje pochowana w Berlinie na cmentarzu Friedenau.

W książce zawarto kalendarium życia Marleny Dietrich oraz bogatą bibliografię.

Polecam!

28 grudnia 2009

Danuta Parlak, Kapelusz Pani Wrony.


Wydawnictwo: Bis
Ilustracje: Iwona Cała
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7551-094-2
Stron: 56
Wymiary: 189x259


Na książkę składają się bardzo mądre a zarazem dowcipne opowiadania. Akacja każdego z nich dzieje się w lesie, w ogrodzie i na łące. Każde z opowiadań opowiada o jednej niesamowitej historii. Poznajemy kłopoty z zagubionym kapeluszem Pani Wrony, dowiadujemy się, kto to jest Wystraszek i jakiego bohaterskiego czynu dokonał, jakie NIC można spotkać w ogrodzie oraz dowiemy się czy bocian może pokochać i poślubić żabę.


Książka uczy, bawi i wychowuje. Dodatkowym atutem są wspaniałe ilustracje i oprawa graficzna. Książka została, bowiem wydana na tzw. kredowym papierze. Po za tym w tekście zaakcentowano niektóre wyrazy innym kolorem, co staje się pomocne szczególne dla dzieci.


Wiek: 4-8 lat


Polecam!

27 grudnia 2009

Maria Pruszkowska,Przyślę Panu list i klucz.


Wydawnictwo Formicula
Rok wydania: 2009
stron: 153 s.
Oprawa: miękka;
ISBN 978-83-926882-2-8

Jaka wspaniała i cudowna książka! Wydawnictwo Formicula wznowiło „Przyślę Panu list i klucz” Marii Pruszkowskiej, która napisała ją w roku 1958. Pozycja jak dla mnie jest kultowa, bo jest książką o książkach. Opowiada o perypetiach pewnej warszawskiej rodziny, której członkowie byli maniakami czytania. Co prawda na początku jedynie matka separowała się od książek, ale po latach dała się wciągnąć do grona rodzinnych czytaczy. Dwie córki starsza Alina i młodsza (narratorka) Zosia, która miała być Balladyną (toteż zwana jest Dyną), odziedziczyły miłość do książek po ojcu. „Istotą życia Ojca były książki. Ojciec czytał ciągle. Czytał przy jedzeniu, czytał w pociągu i w tramwaju, i na przystanku. Czytał po południu w fotelu, wieczorem w łóżku. Najważniejsze obowiązki życiowe odwalał - można by powiedzieć - szybko, uczciwie i precyzyjnie, nie wkładając w nie serca ani zapału. Odwalał je też cierpliwie, nigdy się nie buntując, ażeby kupić sobie prawo do zatracania się w książkach podczas godzin należących do niego." Książki wytyczają rytm dnia i czytane są w tej rodzinie nawet przy stole podczas posiłków. W dyskusjach, rozmowach a nawet kłótniach pełno jest cytatów z książek. Pełno tu odwołań do Sienkiewicza, Prusa, Słowackiego, Wierzyńskiego, Żeromskiego, Dickensa, Londona, Balzaka, Curwooda, Montgomery i innych. Zosia ulega powieści Margaret Mitchell „Przeminęło z wiatrem”, tak głęboko, że przez trzy dni tylko czyta zapominając nawet o jedzeniu. Wielokrotnie wraca do „Trędowatej” odkrywając ją na nowo. Bohaterowie powieści stają się wyimaginowanymi i idealnymi partnerami na mężów.

Życie rodziny to jednak nie tylko książki. To również sprawy prywatne, uciechy, zabawy, odwiedziny kuzynów i kuzynek, wyjazdy, miłości, małżeństwa i kłótnie. Z dużą dawką humoru autorka przedstawia świat ówczesnej szkoły i urzędów.

Maria Pruszkowska napisała bardzo zabawną i dowcipną książkę. Czytając ją wielokrotnie wybuchałam głośnym śmiechem. Na pewno będę do niej wracać.

Polecam gorąco!

25 grudnia 2009

Pamela L. Travers, Mary Poppins.


Wydawnictwo Jaguar
tytuł oryginału: Mary Poppins
język oryginału: angielski
liczba stron: 224
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2008
oprawa: twarda
wymiary: 130 x 200 mm
ISBN: 978-83-600-1056-3

Powstały w latach trzydziestych XX wieku cykl P. L. Travers, dzięki wydawnictwu Jaguar ponownie został wznowiony ku uciesze starszych i młodszych. Bardzo dobra szata graficzna z ilustracjami Mary Shepard oraz tekst w przekładzie pani Ireny Tuwim. Mary Poppins to postać kultowa i wielka osobowość książkowa oraz idealna niania. Stanowcza, obowiązkowa, dumna, egocentryczna, próżna, lecz z wielką fantazją, potrafi zrozumieć każde dziecko i przepędzić nagromadzone smutki. Wydaje się, że nie powinna być lubiana. Jest niemiła, a na wszelkie pytania dzieci odpowiada sarkastycznie, krótko i szorstko. Mimo to kocha dzieci i potrafi się o nie wspaniale troszczyć. Nic dziwnego jest przecież czarodziejką i potrafi zwykłe życie zmienić w bajkę. Pewnego dnia wraz ze wschodnim wiatrem z parasolką z papuzią rączką w jednej ręce i torbą w drugiej, pojawia się w domu przy ulicy Czereśniowej 17 w Londynie, w rodzinie państwa Banks i zostaje przyjęta jako niania czwórki dzieci: Janeczki, Michasia oraz bliźniaków Jasia i Basi. Od tej pory nawet obowiązki zmieniają się dla dzieci w zabawę. Niania jest, bowiem postacią magiczną. Potrafi rozumieć mowę zwierząt, sprawić, by rzeczy fruwały a ubranka na guziki z łatwością się otwierały, wyczarować z jednej butelki różne napoje. Dzieci mają dostęp do świata magii i fantazji.

Świetna pozycja dla starszych i młodszych. Osobiście z wielką przyjemnością wracam do przygód Mary Poppins. Na podstawie książek o Mary Poppins powstał film oraz wiele sztuk teatralnych.

Polecam!

Wydawnictwo Jaguar wznowiło serię. Ukazały się: Mary Poppins, Mary Poppins wraca, Mary Poppins w parku, Mary Poppins otwiera drzwi, Mary Poppins na ulicy Czereśniowej, Mary Poppins i sąsiedzi.

23 grudnia 2009

Życzenia Świąteczne.


W Betlejem mieście
Zbawiciel się rodzi,
Niech się Wam mili,
Najlepiej powodzi .
Wszystkiego dobrego!

***
obraz
Follower of Jan Joest of Kalkar (Netherlandish, active about 1515)
The Adoration of the Christ Child
Oil on wood

Marlena de Blasi, Tysiąc dni w Toskanii.

Wydawnictwo Literackie
tytuł oryginału: A Thousand Days in Tuskany
język oryginału: angielski
liczba stron: 368
miejsce wydania: Kraków
rok wydania: 2009
oprawa: miękka ze skrzydełkami
wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-08-04400-1

Druga część historii autorki „Tysiąc dni w Wenecji” oraz dziennikarki kulinarnej Marleny de Blasi. Ksiązka, która swoim nastrojem i urokiem toskańskiej miejscowości San Casciano dei Bagni zawładnie tym, kto ją czyta. Małżonkowie opuszczają po trzech latach wspólnego zamieszkania Wenecję i wynajmują dom Luccich w czarującej Toskanii. Tutaj zaprzyjaźniają się z mieszkańcami San Casciano, a szczególna więź zaczyna ich łączyć z wdową Florianą i Barlozzo nazywanym przez autorkę Księciem.

W tej części poznajemy dalsze uroki życia Chou z Fernandem. To również książka o życiu, ale nie tylko o tej radosnej jej stronie. Wiele tu opowieści z przeszłości przytaczanych przez Księcia, o czasach wojny i biedzie. Mowa jest o rozczarowaniach, smutkach ale zarazem i małych radościach w gronie przyjaciół i rodziny. Jest tu również wątek niespełnionej miłości Księcia i Floriany. To wspaniale przeniesione przez autorkę zasłyszane opowieści na karty stron.

Autorka kosztuje smak nowego życia w Toskanii. Wraz z mężem Fernandem uczestniczy w zbiorach winogron, kasztanów i fig. Przyrządza toskańskie potrawy i uczy się przygotowywania nowych regionalnych potraw od tutejszej ludności. W książce zawarła kilka opisów takich potraw, które są zrozumiałe dla czytelnika. Oboje poznają zwyczaje i tradycje, które obowiązują wszystkich od wielu pokoleń. Jest otwarta na włoskie społeczeństwo, choć tak jak wielu innych jest przybyszem w Toskanii.

Wspaniale napisana książka! Jak dla mnie jeszcze lepsza niż pierwsza. Autorka potrafi opowiadać i oddawać swoje uczucia i wrażenia. Kontynuuje styl pisania z pierwszej części. Ponownie wiele jest tu zdań w języku włoskim, ale od razu tłumaczonych przez autorkę. Książka z klimatem!

W sam raz na zimowe wieczory!
Polecam!

p.s. Będzie jeszcze trzeci tom "Tysiąc dni w Orvieto"

21 grudnia 2009

Danuta Parlak,Pan Mruczek i mysia rodzina.

Wydawnictwo BIS
ISBN 978-83-7551-116-1
format: 27,3 x 21,6
stron 60
wydanie 1
oprawa: twarda
data wydania 2009

Ciekawa opowieść dla dzieci z interesującymi ilustracjami w wykonaniu Marty Pokorskiej. W pewnym antykwariacie pod numerem 5 przy jednej z ulic prowadzących do rynku od wielu pokoleń mieszkała Mysia Rodzina. Myszy uwielbiały wgryzać się w stosy książek, stare mapy, opasłe tomy czy czasopisma. Wieczory zazwyczaj spędzały na długich dyskusjach pełnych trudnych zwrotów. Każda z myszy nosiła przedziwne imię. Książka jest opowieścią o jednej z takich myszek o imieniu Konstrukcja. Była ona miłą mysią panną, która uwielbiała książki o podróżach. Pewnego dnia przedstawiła rodzicom kawalera z Supermarketu Wintera Fresha. Łynter zabrał tatę Konstrukcji do supermarketu, ale wycieczka nie spodobała się głowie rodziny. Mimo to młodzi tak bardzo się kochali, że mysi rodzice Konstrukcji wydali zgodę na ślub. Młodzi zamieszkali w supermarkecie supermarkecie wkrótce rodzina się powiększyła. Niestety pewnego dnia Łynter doniósł, że Konstrukcja bardzo urosła i została przez właściciela supermarketu zamknięta w klatce i pokazywana klientom jako supermysz. Mysia rodzina próbuje rozwikłać zagadkę nowego wzrostu konstrukcji. Nawet zwraca się z prośbą o pomoc do antykwarycznego kota Mruczka.

Polecam!

Roderick Gordon, Brian Williams,Tunele. Otchłań.


Wydawnictwo Wilga
tytuł oryginału: FreeFall
liczba stron: 560
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 130 x 200 mm
ISBN: 978-83-259-0107-3

Niestety nie czytałam ani tomu pierwszego ani tomu drugiego. A szkoda, bo jak to jest zazwyczaj z kontynuacjami, nawiązują one do poprzednich przygód. Tunele: Otchłań to trzeci tom opowiadający przygody Willa Burrowsa i Chestera. Napisana została przez dwóch autorów – Rodericka Gordona i Briana Williamsa. Nastoletni przyjaciele szukają ojca Willa w głęboko położonym podziemnym świecie. Poszukując doktora Burrowsa, chłopcy spadają jeszcze głębiej - w otchłań, gdzie już nie istnieje grawitacja. Z tego powodu początkowo mają nudności, powoli jednak przyzwyczajają się do nowej sytuacji. Czsami nawet owym brakiem grawitacji nieźle się bawią. Pomagają rannej Elliott wrócić do zdrowia dzięki Marcie, odkrywają zaginioną starożytną cywilizację i poznają następne tajemnice świata ukrytego pod powierzchnią ziemi. Największymi wrogami są Styksowie. Z drugiej strony nadal można śledzić losy zatroskanych rodziców zaginionych nastolatków.

Swiat stworzony przez autorów ciekawi, a jednocześnie budzi grozę. Poznajemy tu nowe miejsca o dziwnych nazwach. Akcja trzyma w napięciu i zmienia się jak w kalejdoskopie. Fascynaci fantastycznych podróży powinni być zachwyceni.
wiek 12+
***

Wywiad z autorami serii „Tunele”
Roderickiem Gordonem i Brianem Williamem

1. Jak Panowie wpadli na pomysł opisania tych niezwykłych przygód czternastoletniego Willa?

Roderick: Brian i ja rozmawialiśmy o przygotowaniu wspólnego projektu od 1980 roku, gdy poznaliśmy się na uniwersytecie, ale nasze kariery rzuciły nas na zupełnie inne ścieżki życiowe. Moja praca w finansach wymagała spędzania w biurze niewiarygodnej liczby godzin i nie pozostawiała zbyt wiele czasu na cokolwiek innego, nawet dla rodziny. Poprzez lata Brian zajmował się sztuką – malarstwem, rysunkiem i filmem – więc spotykaliśmy się często na wystawach jego prac. Podziwiałem go, ponieważ trzymał się tego w co wierzył, podczas gdy ja wybrałem karierę, która nie przynosiła mi specjalnej satysfakcji.

Brian: Pamiętam, że na początku lat 90-tych zaczęliśmy spisywać wspólne pomysły na scenariusz komedii, ale dopiero w 2001 roku, gdy Roderick został zwolniony, mieliśmy wreszcie szansę, aby popracować wspólnie. W pierwszym kwartale 2003 roku napisaliśmy razem scenariusz filmowy i była to tak wspaniała zabawa, że oboje postanowiliśmy rozpocząć kolejny wspólny projekt.
Właściwie to żona Rodericka zasugerowała, abyśmy napisali książkę dla dzieci. Zrobiła to pewnego wieczoru w wrześniu 2003 roku, gdy byłem na kolacji w ich domu. Muszę przyznać, że żaden z nas nie myślał o tym wtedy zupełnie poważnie. Spodobał się nam jednak plan wydania własnymi siłami napisanej przez nas książki i możliwość kontrolowania wszystkich aspektów tego procesu, w szczególności design’u okładki czy ilustracji. Wejście do głównego nurtu wydawniczego nie było dla nas priorytetem, ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę jakie to trudne. Chcieliśmy po prostu wydać książkę, z której moglibyśmy być dumni. Nawet gdyby sprawy nie potoczyłyby się dla nas tak pomyślnie, oboje bylibyśmy bardzo zadowoleni z tego, co udało się nam wtedy osiągnąć.

Roderick: Na początku rozmawialiśmy z Brianem o pomysłach na główny wątek „Tuneli”. Kilka tych konceptów udało się połączyć i odkryliśmy, że wymyślać kolejne mogliśmy praktycznie bez końca. Książka zawładnęła naszym życiem. Postać Willa Burrowsa wymyśliłem, gdy kopałem w ogrodzie bardzo starego, rozpadającego się domu, który mam na wsi. Mój siedemdziesięcioletni sąsiad, który całe swoje życie mieszka na tej samej ulicy, przyszedł do mnie pewnego dnia i zaczął opowiadać o tunelu, który, jak twierdził, biegł od piwnicy pod moją kuchnią aż do pobliskiego kościoła. Nigdy nie znalazłem tego tunelu, ale obraz biegnącego w tunelu Willa już grzechotał w mojej głowie.

Brian: Powiedziałem Roderickowi o wydarzeniu, które spotkało robotników naprawiających drogę w Liverpoolu. Ku swojemu zdziwieniu dokopali się oni do podziemnego tunelu, który miał nad sobą brukowaną ulicę. W dzielnicy Edge Hill w Liverpoolu, niedaleko miejsca, w którym dorastałem, jest ogromna sieć podziemnych tuneli wykopanych przez Josepha Williamsona na początku XIX wieku. Nikt do końca nie wie dlaczego je wykopał, a wszystkie mapy przedstawiające ich sieć zaginęły w tajemniczych okolicznościach. Przez jakiś czas igrałem z pomysłem „tajemniczej ulicy”, ale kiedy połączyłem to z wizją Willa Burrowsa stworzoną przez Rodericka, historia „Tuneli” nabrała kształtów zaskakująco szybko.

2. Czym różni się pierwotna wersja „Tuneli” ("The Highfield Mole") od tej, którą można dostać dziś w księgarniach?
Roderick: Tak naprawdę nigdy nie policzyliśmy wszystkich zmian. Przez dość długi czas przeglądaliśmy tekst ksiązki z Barrym Cunninghamem z Wydawnictwa Chicken House i na bieżąco wprowadzaliśmy zmiany – w ten sposób narodziły się „Tunele”. Musze przyznać, że możliwość spojrzenia po raz drugi na tekst książki była bardzo wartościowa. Niektórzy twierdzą, że „The Higfield Mole” była zbyt „męska”, ponieważ nie skupiliśmy się w wystarczającym stopniu na emocjach Willa. Wprowadziliśmy więc do tekstu większą liczby opisów myśli i uczuć głównego bohatera, które rozwijają się wraz z wątkiem.

Brian: Podczas tworzenia dialogów byliśmy dla siebie bardzo surowi, ponieważ chcieliśmy, aby były tak naturalne, jak to tylko możliwe. Wydaje mi się, że trochę przesadziliśmy. Podczas reedycji książki przerobiliśmy więc także znaczną część dialogów. Ponadto, zgodnie z sugestią Wydawnictwa Chicken House, dodaliśmy kilka scen, które rozwinęły główny wątek. Było jeszcze wiele innych scen, które chcieliśmy umieścić w powieści, ale książka byłaby wtedy po prostu zbyt długa.

3. Amerykańska wytwórnia Relativity Media chce zekranizować „Tunele”. Czy to jest dobry pomysł? Więcej dzieci powie, że obejrzało „Tunele”, nie zaś, że przeczytało.

Brian: Myślę, że to wspaniała wiadomość. W przeszłości pracowałem w branży filmowej, głównie jako Dyrektor Artystyczny, czasem nawet jako aktor. Gdy film wejdzie na ekrany kin, będzie zapewne czymś zupełnie innym niż książka, ponieważ są to dwa totalnie różne środki oddziaływania. Choć zapewne bardzo byśmy chcieli, Rod i ja nie tworzymy scenariusza filmu (który jest pisany przez dwóch nominowanych do Oskara scenarzystów ze Szwecji – Joela Bergvalla i Simona Sandquista). Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że właśnie oni się tym zajmują, ale nie oczekujemy, że będziemy mieli wiele do powiedzenia w trakcie procesu tworzenia filmowej adaptacji. W branży filmowej mamy do czynienia z taką postawą – „Weźcie tego pisarza z planu! Znów nam przeszkadza!”. Naprawdę potrafię zrozumieć taki punkt widzenia.

Roderick: Kiedy piszemy, staramy się skupić zarówno na aspekcie opisowym, jak i wizualnym – więc reżyser może łatwo przetłumaczyć książkę na język ekranu. Byliśmy bardzo podekscytowani, gdy ktoś wspomniał o tym, że Russell Crowe mógłby zagrać Wujka Tama. Myślimy, że byłby idealny w tej roli. Być może to tylko plotka, ale pomogła się nam zorientować, że pisząc powieść, tworzone przez nas postacie grawitowały wśród aktorów, którzy naszym zdaniem zagraliby je najlepiej. Z łatwością wyobrażaliśmy ich sobie podczas tworzenia opisów bohaterów książki, a nawet słyszeliśmy ich głosy podczas układania dialogów. Na przykład Ralph Fiennes jak Dr Burrows czy Johnny Depp jak Crawfly.

4. Nadchodzi druga część podziemnych przygód Willa - "Tunele. Głębiej", czym się będzie różniła od części pierwszej? I czy powstaną kolejne części?

Roderick: To naprawdę wspaniałe, że mieliśmy szansę kontynuować historię w „Tunelach. Głębiej” (tytuł oryginalny „Deeper”), pracować znów z naszymi przyjaciółmi (bohaterami pierwszej książki!), a także przedstawić nowe postacie. „Tunele. Głębiej” to odpowiedni tytuł z dwóch powodów - książka sięga głębiej w emocje bohaterów, a większa część akcji dzieje się aż pięć mil poniżej Kolonii.

Brian: W tej chwili pracujemy nad trzecią częścią podziemnej przygody. Nie wiemy ile książek napiszemy, aby opowiedzieć całą tę historię – może sześć, a może siedem.

5. Zaczęli Panowie współpracę w 2001 roku. „Harry Potter” został wydany w 1997. Czy ogromny sukces tej książki nie sprawił, że Panowie także chcieli napisać swoją powieść fantasy dla dzieci? I jak się Panowie odnosicie do tego, że „Tunele” okrzyknięto spadkobiercą „Harry`ego Pottera”?
Brian: Tak naprawdę nigdy nie utrzymywaliśmy, że „Tunele” to kolejna część czegokolwiek. Mogę tylko powiedzieć, że chylimy czoła przed J.K. Rowling. Zainspirowała pokolenia dzieci do czytania jej książek i jest to niebywałe osiągnięcie. Nie jestem pewien czy ktokolwiek jeszcze osiągnie tak fenomenalny sukces. Gdy w szkołach zadaje mi się tego typu, a ja przyznaję, że nigdy nie przeczytałem książki o Harrym Potterze, wszyscy otwierają usta ze zdziwienia.

Roderick: Gdyby nie Joanna Rowling, ten nagły wzrost zainteresowania literaturą dla dzieci i młodzieży mógłby nigdy nie nastąpić, a my prawdopodobnie nie rozmawialibyśmy teraz. Nasi czytelnicy powinni sami zadecydować czym są dla nich „Tunele”. Nasze historie nie opierają się na magii – próbowaliśmy stworzyć opowieść na udowodnionych naukowo faktach i dodać warstwę tajemniczości i fantastyki.
Inspirację do napisania „Tuneli” stanowiły książki, które wywarły na nas ogromne wrażenie, gdy byliśmy młodzi – „Władca much” Williama Goldinga, trylogia o Tytusie Mervyna Peake’a czy „Wyspa skarbów” R.L. Stevensona.


6. Dlaczego „Tunele”? Czy Panowie lubią wykopaliska?

Brian: Gdy byłem mały, jak każde dziecko kopałem doły, licząc, że znajdę jakiś skarb. Muszę przyznać, że schodzenie pod ziemię w równym stopniu przeraża mnie i fascynuje. Zanim moja rodzina przeprowadziła się do Liverpoolu, mieszkaliśmy w Zambii, niedaleko bardzo głębokich kopalń. Do dziś pamiętam, że podczas jednej z wypraw do kopalni przewodnik wziął kamień i wrzucił go do jednego z dołów. Minęły chyba wieki zanim usłyszeliśmy cichy odgłos odbicia kamienia od dna.

Roderick: Gdy byłem z rodziną w Paryżu, zwiedzaliśmy katakumby położone pod miastem. Zobaczyliśmy tam tysiące szkieletów. To było niesamowite. Jestem bardzo zafascynowany podziemiami i kopaniem. Mój prapradziadek, William Buckland, który żył na początku XIX wieku był jednym z pionierów nowej dyscypliny – geologii. Nazwał on pierwszego udokumentowanego dinozaura – Megalozaura. Uczynił to 20 lat przed wejściem słowa dinozaur do codziennego użytku. W dzieciństwie byłem „przesiąknięty prapradziadkiem”, ponieważ mój tata, który sam był bardzo zainteresowany pracami Bucklanda, zabierał mnie do historycznych miejsc w Anglii. Wspólnie szukaliśmy także skamielin na plażach i w kamieniołomach. Miałem ich całkiem pokaźną kolekcję. Gdy byłem w szkole, uczestniczyłem także w wykopaliskach archeologicznych – często znajdowaliśmy fragmenty naczyń i monety.

7. Który z Panów miał większy wpływ na powstanie książki, jej bohaterów i fabułę? Czy nie chcieli Panowie napisać oddzielnych książek?
Roderick i Brian: Zawsze chcieliśmy napisać „Tunele” wspólnie. Być może w przyszłości każdy z nas napisze coś samodzielnie, jeśli znajdzie na to czas. „Tunele” są efektem wspólnego wysiłku – wszystko co można znaleźć w książce to wynik naszej bliskiej współpracy.

8. Skąd pomysł napisania książki wspólnie?

Odpowiedź w odpowiedzi na pytanie 1.

9. Co było myślą przewodnią w tworzeniu głównych postaci?

Roderick: Nasze postacie starają się, najlepiej jak mogą, aby przetrwać, mimo trudnych warunków, w jakich się znalazły…

Brian: … i są lojalne wobec przyjaciół i rodziny, bez względu na to, jaką cenę muszą za to zapłacić.

10. Jak się Panom udało stworzyć wspólnie powieść tak, by czytelnik się nie zorientował, że jest dwóch autorów? Czego to wymagało?
Brian: Przede wszystkim proces tworzenia to „nasza wspólna burza mózgów”. Nie stosowaliśmy zasady, że któryś z nas w konkretnym momencie zajmuje się daną częścią powieści czy danym rozdziałem – wspólnie pracowaliśmy nad każdym, nawet najdrobniejszym szczegółem tej powieści – w ten sposób historia ewoluowała.

Roderick: Nasza współpraca polegała na ciągłej wymianie treści pomiędzy nami. Pracuję na komputerze, Brian wszystko pisze ręcznie. Oznacza to, że wszystko co stworzyliśmy przechodziło z komputera do „realnego świata” i znów do komputera wiele, wiele razy. W czasie tego procesu powstał „trzeci umysł” – coś, co jest częścią każdego z nas, ale jednocześnie istnieje poza nami – w ten sposób zrodził się głos samej książki.
***


Ciekawostki związane
z serią „Tunele”
1. Seria „Tunele” to cykl powieści, które napisało dwóch autorów. Przyjaciele Roderick Gordon i Brian Williams pracują nad nią wspólnie od pierwszej do ostatniej strony każdej z części.

2. Powieści zostały wydane w ponad 38 krajach. W Polsce pierwszy tom ukazał się w maju 2008 roku nakładem Wydawnictwa Wilga, które jest jednym z najbardziej cenionych wydawnictw dla dzieci i młodzieży.

3. Na całym świecie sprzedano ponad milion egzemplarzy książki. W Polsce pierwsze dwie części rozeszły się w nakładzie ponad
60 tysięcy egzemplarzy.

4. Wydawca powieści podpisał kontrakt na jej ekranizację
z hollywoodzką wytwórnią filmową Relativity Media. Na wiosnę 2010 roku planowane jest rozpoczęcie zdjęć do filmu.

5. W Wielkiej Brytanii już w maju 2010 roku odbędzie się premiera czwartej części serii: „Tunnels. Closer”. Do polskich czytelników powinna ona trafić pod koniec roku.

6. Pierwsza część: „Tunele” znalazła się na liście bestsellerów New York Times’a, a prasa zagraniczna po prostu ją pokochała:

• „To bardzo dobra historia przygodowa o czternastoletnim chłopcu, który odkrywa podziemny świat kierowany przez okrutny reżim”. THE TIMES

• „Wspaniale wymyślona podziemna fantazja, która kompletnie wciągnie cię w swój świat”. PUBLISHING NEWS

• „Czy to powstało, aby zrobić szum? Zdecydowanie tak!”. DAILY EXPRESS

• „W tym jest geniusz Pottera”. THE OBSERVER

7. Druga część przygód Willa, zatytułowana „Tunele. Głębiej” ukazała się w Polsce w listopadzie 2008 roku. Było głębiej, jeszcze bardziej tajemniczo i przygodowo.

8. „Tunele. Otchłań” – trzecim tom serii trafi do księgarń 12 listopada 2009 roku.


9. W serii pojawia się wiele oryginalnych określeń wymyślonych przez autorów. Stworzyli podziemny świat z kompletną geografią, historią i kulturą. Świat, o którego istnieniu nie wie nikt z żyjących na powierzchni.

10. Powieść została zauważona przez brytyjskiego wydawcę Barry'ego Cunninghama, który odkrył J.K. Rowling i Harry'ego Pottera. - Od pierwszej strony wiedziałem, że „Harry Potter” to magiczna książka. Takie samo odczucie miałem w przypadku „Tuneli" – twierdzi Cunningham. Jak dodaje, sam jako dziecko był owładnięty myślą o odkryciu drzwi do innego świata.

11. W wielu miastach na świecie można spotkać prawdziwe podziemne tunele. Na przykład położone pod Liverpoolem w Wielkiej Brytanii „Tunele Williamsona” tworzą długi podziemny labirynt, poprzecinany ukrytymi jaskiniami. Zbudowane około 1800 roku są dziś dużą atrakcją dla zwiedzających.


Źródło Wydawnictwo Wilga Notatki prasowe.

19 grudnia 2009

Renata Piątkowska, Dziadek na huśtawce.


Wydawnictwo Bis
Ilustrator: Artur Nowicki
ISBN 978-83-7551-150-5
format: 21 x 23 cm
stron 48
wydanie 1
oprawa: twarda

Książeczka, która od razu kojarzy się z „Babcią na jabłoni”. Temat, bowiem podobny. Pewien chłopiec o imieniu Witek, który nosił okulary, nie lubi budyniu z sokiem, potrafi założyć górną wargę na nos i zawsze wygrywa w pluciu na odległość, nie miał jednak dziadka. Był z tego powodu bardzo smutny, bo nie mógł dać nikomu zrobionego z kolorowego papieru pudełka specjalnie na Dzień Dziadka. Jego najlepszy przyjaciel Marcin wpadł na pomysł, że dziadkiem Witka może zostać mieszkający w sąsiedztwie pan Teofil, który jest stary, pali fajkę, prawie w ogóle nie ma włosów, ale za to ma psa. Chłopcy odwiedzili pana Teofila i szybko się z nim zaprzyjaźnili. Pan Teofil został dla Witka dziadkiem Teofilem. Sąsiad Marcina nosi przedziwne kolorowe koszule, słomkowy kapelusz i ma psa Warczysława Łobuzkiewicza. W domu ma mnóstwo zegarów, ponieważ kiedyś był zegarmistrzem. Chłopcy uczą się jak odczytywać godziny na zegarku, lecz okazuje się że nie jest to takie proste. Dziadek Teofil lubi też poszaleć na huśtawce. Wraz z dziadkiem Teofilem podziwiają chmury leżąc na trawie, rozmawiają o podróżach i marzeniach. Świętują również urodziny Witka.

Sympatyczna książeczka z pięknymi ilustracjami Artura Nowickiego. Pogodna, dowcipna i pełna optymizmu. Polecam!

Iwona Czarkowska, Kocia Odkrywalnia Tajemnic.

Wydawnictwo Bis
Liczba stron: 64
Format: 17 x 24.5 cm
Oprawa: twarda
ISBN: 978-83-7551-126-0

Bardzo ciekawa książeczka dla najmłodszych z wątkami „kryminalnymi” w tle i wspaniałymi ilustracjami Jacka Pasternaka. W pewnym miasteczku w domu „Pod Czarnym kotem” mieszkały trzy koty: Mlekot, Mrukot i Myszkot. Razem prowadzili Biuro Detektywistyczne KOT, czyli Kocia Odkrywalnia Tajemnic. Koty zajmowały się rozwiązywaniem przedziwnych zagadek takich jak tajemnica ducha z szafy, dziurawej marynarki, listu z Meksyku, kukułki ze starego zegara, walizki Mrukota, dwóch tramwajów, znikających samochodów i słoika z marmoladą.

Historyjki są opowiedziane w sposób prosty i przystępny dla dzieci. Świetny pomysł na książeczkę. W dodatku na usługi kociego świta zostało stworzone specjalne kocie nazwy.

Polecam serdecznie!

16 grudnia 2009

Petra Morsbach, Sługa boży.


Wydawnictwo Homini
wydanie 2009.r
ISBN: 978-83-615-6872-8
Format: 13.0x21.0cm,
352 stron
Oprawa: Miękka

Bohaterem powieści jest proboszcz parafii w Bodering Izydor Rattenhuber. Nasz bohater ma rude włosy i od dziecka się jąka. Swoje dzieciństwo, które nie należało do tych najłatwiejszych, spędził gdzieś w Lesie Bawarskim. W rodzinie, w której się wychowywał nie było ani miłości, ani pieniędzy, ani ciepła i bliskości. Gdy jako dorastający chłopiec poznaje księdza Stettnera, staje się on dla młodego Isidora autorytetem i swego rodzaju mentorem. Isidor odkrywa również, że przy czytaniu Pisma Świętego nie jąka się. Przez wiele lat aż do śmierci księdza Stettnera będą utrzymywać kontakt, a Isidor będzie nawet jako kapłan szukał u niego rady i pocieszenia. Dzięki księdzu Stettnerowi Isidor kontynuuje naukę i wstępuje do seminarium duchownego.

Właściwa akcja powieści obejmuje zaledwie kilka dni, od ostatniej niedzieli adwentowej do drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia. Koleje życia Rattenhubera poznajemy dzięki zastosowaniu retrospekcji. Isidor wraca do swojego dzieciństwa, czasów seminaryjnych, przełożonych, organizowanych pielgrzymek, przyjaciół, kolegów księży, znajomych, krewnych, nawet miłości do kobiety. Jest to opowieść o życiu codziennym księdza, o jego rozczarowaniach, smutkach, radościach, wyzwaniach, pokusach, załamaniach, spotkaniach z ludźmi. Jest to również książka, która próbuje znaleźć odpowiedzi na trudne pytania, takie jak, po co obowiązuje celibat i czy ma sens w świetle tego, że nie wszyscy duchowni przestrzegają tej zasady. Autorka podkreśla, że życie duchownego, mimo że otoczony jest zawsze ludźmi, jest życiem samotnika. Nie każdy jest jednak stworzony do takiego życia. Wielu duchownych wpada w alkoholizm, inni odchodzą.

Jak podkreśla wydawca, powieść Sługa boży nie jest książką krytyczną wobec Kościoła. Podsumowuje niejako życie Isidora jako kapłana, jego plusy i minusy. To książka, która zmusza do myślenia zwłaszcza w kończącym się obecnie okresie adwentowym. Każdy rozdział poprzedzony jest odpowiednim cytatem z Pisma Świętego, a większy dział fragmentem z liturgii święceń kapłańskich.

Polecam!

15 grudnia 2009

Liliana Bardijewska, Moja Ciotka Sroka.


Wydawnictwo BIS
Liczba stron: 96
Oprawa: twarda
Format: 16,8x24
Ilustracje Aleksandra Kucharska-Cybuch
ISBN 978-83-7551-103-1

To książeczka pełna mądrości i humoru. Pewna bajarka i gaduła Sroka opowiada z dowcipem bajki dla małej kilkumiesięcznej Julianki. Dziewczynka nudzi się cały czas podczas spaceru, gdy głównie leży w wózku. Pewnego dnia wózek niania postawiła pod drzewem, na którym pojawiła się Sroka. Tak mała Julianka poznaje Ciotkę Srokę, która za każdym razem opowiada dziewczynce inną historyjkę. Mała Julianka dowiaduje się, dlaczego na wierzbie wyrosły gruszki, jak obudzić śpiącą Zimę, skąd wzięły się pisanki, czemu biedronki są czerwone, co oznacza zajęcza odwaga i skąd wzięły się choinki.

Ciotka Sroka opowiada wszystko z przejęciem i wielkim zaangażowaniem. Książeczka zarówno dla młodszych jak i starszych. Autorka wspaniale operuje słowem. Dodatkowym atutem są przepiękne i subtelne ilustracje.

Polecam na świąteczny prezent!

13 grudnia 2009

Agnieszka Frączek, Dorota Dziamska, Origami z wierszykami. Ciekawska kaczuszka Omi. Kaczuszka Omi na wsi.



Wydawnictwo: Bis
Liczba stron: 48
ISBN: 9788375511529
ISBN: 978-83-7551-151-2
Rok wydania: 2009

Książeczki dla naszych najmłodszych, które nie tylko bawią, ale również uczą. Obok przygód ciekawskiej kaczuszki Omi, znaleźć w nich można, bowiem wesołe i urokliwe wierszyki dotyczące poznawanego właśnie zwierzątka czy rzecz. Obok nich mieszczą się również interesujące instrukcje jak zrobić w prosty sposób metodą orgiami latawiec, kaczuszkę, mrówkę, żółwia, żabę, raka, rybę, srokę, baranka czy też motylka, zająca, dom, kota, krowę, świnkę, kurę, psa i traktor.

W pierwszej części poznajemy małą kaczuszkę Omi i jej rodzeństwo. Właśnie kaczuszki przyszły na świat. Omi jest najmłodsza i od samego wyklucia się z jajka bardzo ciekawa wszystkiego. W zachwycie wołała „O!”, dlatego otrzymała imię Omi. W drugiej części Omi oddala się od rodziny i poznaje najbliższe okolice na wsi. Wraz z Omi dzieci poznają zwierzątka i przedmioty.

Książeczki są pięknie wydane. Świetnie zastosowana została większa czcionka mająca za zadnie w odpowiednich miejscach zwrócić dziecku na dane słowo, pytanie czy wypowiedź. Wspaniale i w sposób zrozumiały dla dziecka, bo za pomocą odpowiednio dobranych ilustracji, ukazana jest zabawa w orgiami. Po za tym wierszyki, które zachęcają do ułożenia jakiegoś zwierzątka. W dodatku niektóre są bardzo łatwe i można dziecko nauczyć na pamięć.

Wspólna zabawa dla starszych i młodszych! Polecam!

***

Zwinne kółka kolorowe
wyskoczyły na podłogę.
Tutaj żółte, tam czerwone...
Ale co to!?... Dziób? Ogonek?
Skrzydła... kuper... kacza nóżka...
Och! To przecież jest kaczuszka!

***


Promocja świąteczna wydawnictwa BIS

8 grudnia 2009

Jerónimo Tristante, Tajemnica domu Arandów.


tytuł oryginału: El misterio de la casa Aranda
język oryginału: hiszpański
liczba stron: 404
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 120 x 170 mm
ISBN: 978-83-7392-302-7

Świetna książka trzymająca w napięciu od pierwszej do ostatniej strony! Mało takich książek, więc ta zasługuje szczególnie na uznanie. Po za tym to dopiero początek! Jest to, bowiem pierwszy tom cyklu dotyczącego przygód detektywa Victora Rosa w Madrycie pod koniec XIX wieku. Wydawnictwo zapowiada pojawienie się na rynku kolejnej części pt. Sprawa czarnej wdowy. Swoją drogą nie mogę się już doczekać.


Victora Rosa poznajemy, kiedy jest już podinspektorem policji. Wysoka funkcja jak na jego dwadzieścia dziewięć lat! Wrac do Madrytu po latach służby winnej części Hiszpanii. Jest młody, inteligentny, przystojny i błyskotliwy. Nie zapomina jednak, że mało brakowało a swoje życie spędziłby za więziennymi kratkami. Przyłapany na kradzieży jako młody chłopak natrafił na dobrego policjanta. To dzięki poznanemu sierżantowi don Armandowi Martinezowi, Victor Ros zaczął uczciwie zarabiać i piąć się po szczeblach policyjnej kariery. Swoje pochodzenie z nizin społecznych wykorzystywał do przesłuchań i rozwiązania zagadek w tej warstwie. Niestety nie potrafił za bardzo zachowywać odpowiedni ton, jeśli chodzi o wyższe sfery. Victor Ros ma, bowiem zapatrywania liberalne. Pierwszy tom przygód hiszpańskiego detektywa dotyczy dwóch ważnych przestępstw. Pierwsza dotyczy serii morderstw madryckich prostytutek, druga natomiast dotyczy tajemniczych, być może nawet nadprzyrodzonych, wydarzeń w domu bogatej rodziny Arandów, gdzie Aurora chciała zabić swojego męża trzeciej nocy po ślubie. Obie sprawy Victor Ros chce rozwiązać, mimo że przy sprawie dotyczącej prostytutek na początku nie ma poparcia swojego szefa. W sprawę Arandów zaangażował się ponad to osobiście, żywiąc gorące, lecz ciche uczucie do młodszej siostry Aurory Clary, która żywo interesowała się kryminalnymi zagadkami i miała liberalne poglądy, mimo że należała do wyższej sfery..

Rozwiązanie obu zagadek to wyzwanie dla młodego podinspektora. Książka fascynuje. Autor stworzył niesamowity klimat Madrytu końca XIX wieku. Czytelnik wędruje ulicami tego miasta wraz z detektywem, bowiem w książce jest nawet mapka głównych miejsc. Podoba mi się również to, że autor nie ubarwia samego detektywa. Ma on swoje wady i zalety. Jako mężczyzna zagląda do domów publicznych. Nie stroni od rozmów na temat polityki i współczesnej mu sytuacji społecznej. Nie jest tak jak powinien być prawdziwy Hiszpan zwolennikiem corridy. Nie jest super bohaterem. Jest człowiekiem człowiekiem krwi i kości. Po za tym Victor Ros poznaje ekscentrycznego arystokratę, który wprowadza go w świat wyższych sfer, a jednocześnie otwiera przed nim nowe naukowe możliwości rozwiązania kryminalnych zagadek. Mamy tu również ciekawe wątki miłosne oraz nakreślenie sytuacji młodych kobiet wydawanych za maż tylko dla pieniędzy. Świetne oddane realia epoki!
Wspaniale napisana powieść detektywistyczna! Polecam!

***

Jerónimo Tristante urodził się w Murcji w 1969 r. Profesor biologii i geologii jednocześnie darzy wielką miłością literaturę. Po wydaniu dwóch powieści: Crónica de Jufré (2003) i El Rojo en el azul (2005) napisał kryminał historyczny Tajemnica domu Arandów – pierwszy tom przygód detektywa Victora Rosa.

2 grudnia 2009

Norbert Gstrein, Rzemiosło zabijania.


Wydawnictwo Czarne
tytuł oryginału: Das Handwerk des Tötens
język oryginału: niemiecki
liczba stron: 280
miejsce wydania: Sękowa
rok wydania: 2009
oprawa: miękka
wymiary: 125 x 195 mm
ISBN: 978-83-7536-112-4
seria: Inna Europa inna literatura


Książka austriackiego pisarza z pewnością zasługuje na uwagę i uznanie. Fabuła książki opiera się o wydarzenia mające miejsce na Bałkanach w latach 90. Nie jest to jednak na pewno literatura wojenna. To pewien rodzaj powiązania reportażu i powieści z fabułą. Jest to również powieść o pisaniu powieści. Nie jest to bynajmniej żadne powtórzenie, bowiem to jeden z bohaterów dziennikarz Paul pragnie napisać książkę na temat swojego tragicznie zmarłego przyjaciela Christiana Allmayera. Ten ostatni był reporterem relacjonującym konflikt bałkański od samych jego początków, który zginął latem 1999 roku w Kosowi. Przed śmiercią udaje mu się przekazać Paulowi artykuły związane z jego niebezpieczną pracą. Według pomysłu Paula to głównie na bazie tychże materiałów miałaby powstać książka. Co ciekawe narratorem powieści jest jeszcze inny bezimienny mężczyzna, jak można się domyśleć także dziennikarz, który przelotnie zna Paula. Z czasem spotkania stają się częstsze, A narrator poznaje nie tylko to co kryje się w artykułach napisanych przez Allmayera, ale również prywatne życie Paula. Poznajemy również Helenę, która w szczególny sposób związana z opowiadanymi wydarzeniami, ponieważ swoje rodzinne korzenie ma w Dalmacji na Bałkanach.

To lektura o wojnie na terenach byłej Jugosławii. Opowiada o koszmarze, okrucieństwach, morderstwach dokonanych również na ludności cywilnej. To książka o bólu i cierpieniu ludzi w Chorwacji i Bośni. Opowiada o tym, co się wydarzyło w Vukovarze albo pod Dubrownikiem albo też w innych miejscach tego rejonu. Nie jest to książka, która opowiada bezpośrednio o wydarzeniach wojennych. Jest jakby relacją z tychże wydarzeń. Opowiada o tym, w jakim stopniu wojna w byłej Jugosławii wpłynęła na życie ludzi tam żyjących, stamtąd pochodzących czy tam przebywających akurat akurat tym okresie czasowym.

Książka nie jest łatwa w odbiorze i wydaje się, że należy ją czytać powoli. Wiele tu odczuwanego smutku, bólu i cierpienia. Trudno jest również czytać o wojnie, która rozegrała się nie tak dawno. Świadomi jesteśmy, bowiem, że nadal żyją ludzie, na których wojna ta odcisnęła największe piętno. Zawartych jest tu także wiele refleksji. Trudno pogodzić się bowiem z pewnymi tragicznymi faktami, które już miały miejsce. Nie można również do końca poznać biegu wydarzeń, tak jak Paul nie mógł do końca zrozumieć i odgadnąć prawdę.


Bardzo podobało mi się, że autor nie narzuca swojego punktu widzenia na wojnę. Pozwala czytelnikowi samemu dojść do ważnych wniosków. Warto przeczytać!