29 grudnia 2008

Utracony honor



Utracony honor
- Miłość i śmierć we współczesnej Jordanii -
Norma Khouri
Wydawnictwo Albatros

Książkę tak przeżyłam, że dziś miałam jakieś koszmary senne. Dopiero po przeczytaniu takiej lektury człowiek zdaje sobie sprawę, jakie ma szczęście, że urodził się w cywilizowanym kraju kręgu kultury europejskiej. Nie wiem czy opisana historia tak do końca jest autentyczna, bo Khouri zarzucono fałszerstwo literackie. Faktem jest, że to krzyk kobiety domagający się praw i poszanowania dla swojej płci w rodzinnym kraju – Jordanii. Autorka zwraca uwagę na dyskryminację kobiet w świecie arabskim, gdzie mężczyzna jest panem, traktuje kobietę jak rzecz (dosłownie), jak służącą, a nawet ma prawo zabić ją w obronie swojego „utraconego honoru”. Poprzez historię Dalii i Michaela dowiadujemy się, że miłość między muzułmanką a katolikiem jest zakazana.

Przyjaciółki, Dalia - muzułmanka i Norma - katoliczka, chcąc wyzwolić się spod kontroli rodziny założyły salon kosmetyczny. Co prawda prawie na każdym kroku pilnował je brat Dalii –Muhammad. Tutaj Dalia poznała mężczyznę, katolika, w którym z wzajemnością się zakochała. Dzięki pomocy Normy i siostry Michalea dochodziło do wielokrotnych spotkań. Dwudziestopięcioletnie kobiety spiskowały przed ojcami i braćmi, jak wydostać się z domu, jak spotkać się z siostrą Michaela –Dżahan i nim samym, jak wyjechać na piknik. Nam wydaje się to wręcz nienormalne. Ale to arabskie kobiety mają zakazane nawet rozmawiać z obcym mężczyzną. W końcu spisek został odkryty przez brata Dalii. Została zamordowana przez ojca w obecności braci i matki. Wstrząsająca jest reakcja środowisk policyjnych, sądowych przyzwalająca na przemoc i zbrodnie w stosunku do kobiet. Oczywiście mężczyzna nie ponosi właściwie żadnej kary za morderstwo w imię honoru.

Prawo jordańskie zawiera konkretny przepis, Art. 340, który stanowi, że „ten, kto odkryje swoją żonę lub jedną ze swych żeńskich krewnych popełniającą cudzołóstwo z innym, i zabije lub rani jedno z nich lub oboje, jest zwolniony z jakiejkolwiek kary”. Następnie dodaje, że „ten, kto odkryje swoją żonę lub jedną ze swoich żeńskich wstępnych lub zstępnych krewnych w nieprawym łożu z innym, i zabije lub rani jedno z nich lub oboje, korzysta ze złagodzenia kary". Art. 6 gwarantuje prawa wszystkim obywatelom Jordanii, bez względu na płeć. Pierwszy z nich jest prawie zawsze używany wraz z Art. 98, który mówi, że jeżeli ktoś zostaje zabity w „ataku furii”, stosuje się złagodzony wyrok. Kobieta, często oskarżona o cudzołóstwo, po sekcji medycznej, okazuje się zawsze zazwyczaj dziewicą. Autorka przytacza zbrodnie, których tu nie będę wymieniać.

Warto przeczytać.

27 grudnia 2008

Dzikie Róże, Deb Caletti



Wydawnictwo Egmont


„Dzikie róże” to książka, którą chce się czytać. Mimo, że jej bohaterką jest siedemnastoletnia Cassie Morgan, to nie należy ona do literatury typowo młodzieżowej. W sposób niekiedy zabawny Caletti ukazuje typowy problem- rozwiedzeni rodzice i nowe małżeństwo matki. Dorastanie w rozbitej rodzinie jest oczywiście czymś okropnym, ale stała się rzecz jeszcze gorsza - matka wyszła ponownie za mąż za słynnego skrzypka i kompozytora Dina Cavalliego. Wydawać by się mogło, że to przecież wspaniałe - mieć za ojczyma człowieka światowej sławy. Jednak Dino jest człowiekiem szalonym. Gdy bierze lekarstwa, jest tylko domowym tyranem, złośliwym, apodyktycznym człowiekiem. Gdy jednak zaczyna przygotowywać się do koncertu, odrzuca lekarstwa a życie z nim staje się nie do zniesienia. Stopniowo popada w obłęd, w manię prześladowczą przez Williama Tierego, a domownikom gotuje piekło. W dodatku wielki mistrz przygotowuje do egzaminu młodego skrzypka Iana, w którym zakochuje się Cassie. Miłość nie jest mile widziana, bowiem Ian musi bez reszty poświęcić się skrzypcom. Wraz ze zbliżaniem się koncertu atmosfera robi się duszna i napięta, natomiast akcja w książce jest nieprzewidywalna Życie głównej bohaterki nie jest, więc usłane różami. Skąd, więc tytuł? Polecam przeczytać książkę.
strona autorki:

22 grudnia 2008

Roland Marx, Królowa Wiktoria.


Roland Marx
Królowa Wiktoria
Warszawa 2006
s.496
Świat Książki

Epoka wiktoriańska jest jedną z moich ulubionych w dziejach historii. Sama postać królowej Wiktorii fascynuje badaczy do dnia dzisiejszego. Rolad Marx wnikliwe analizuje całe życie angielskiej monarchini. Co prawda mniej uwagi poświęca dzieciństwu Wiktorii. Autor pisze jedynie, że już jako dziecko była przygotowywana do pełnienia roli królowej, a wychowana pod bacznym okiem matki jej dzieciństwo sprowadzało się do nakazów i zakazów. Ciekawostką jest to, że aż do 18 roku życia dzieliła sypialnię z matką.


Marx skupia się na życiu Wiktorii jako królowej. Została nią, bowiem zaledwie miesiąc po swych osiemnastych urodzinach 28 czerwca 1938 roku i niezmiennie panowała do 1901 roku. 10 lutego 1840 roku poślubiła księcia Alberta z dynastii Sachsen-Coburg-Gotha, którego osobowością była oczarowana od pierwszego spotkania. Mieli razem czterech synów i pięć córek. Małżonków łączyła prawdziwa miłość, która umacniała się z upływem czasu. Marx wielokrotnie przytacza listy królowej. W dziesięć lat po ślubie pisała: „Stwórca nie mógłby posłać na ten niespokojny świat istoty uczciwszej i doskonalszej niż mój ukochany Albert. Mam uczucie, że bez niego nie mogłabym istnieć”. Marx podkreśla, że to Albert był podporą angielskiego tronu. Po śmierci męża w 1861 roku, Wiktoria rządziła krajem tak, jakby życzył sobie tego Albert. Żałobę monarchini nosiła do końca życia, a dopiero po dwóch latach wróciła do publicznego życia. Każdego dnia w rocznicę śmierci swojego męża Wiktoria nakazywała wyjęcie jego ubrań z szafy i wietrzenie ich na jego łóżku w jego pokoju w zamku Windsor.

Książka jest nasycona fragmentami pochodzącymi z dziennika królowej, z listów jakie pisała i jakie otrzymywała oraz dokumentów. Autor podkreśla, że Wiktoria właściwie nie znała innego życia niż te w wyższych sferach. Życie biedaków było dla niej obce. Marx poświęca również uwagę sprawom politycznym prowadzonym. Wnikliwie poznajemy dzięki temu historię Imperium Brytyjskiego. Pamiętać również należy, że Wiktoria była również głową kościoła anglikańskiego. W tym rejonie stanęły przed nią problemy natury religijnej. Wiktoria była również miłośniczką zwierząt, wierzyła w postęp techniczny, pozwalała wprowadzać reformy.
W czytaniu książki pomocne stają się tabele chronologiczne panowania królowej oraz drzewo genealogiczne rodziny królewskiej. Jak w każdej porządnej pozycji, można tu odnaleźć również indeks osób, przypisy oraz bibliografię nawet z wybranymi pozycjami w języku polskim. Jednego co mi brakuje to fotografii dokumentujących panowanie królowej.

Za panowania Wiktorii Imperium Brytyjskie było u szczytu świetności. Zawsze starała się dać przykład poddanym swoja postawą moralną i życiem rodzinnym. Od jej imienia pochodzi nazwa epoka wiktoriańska. Zmarła na krwiaka mózgu 22 stycznia 1901 r. w wieku 81 lat. Zgodnie ze swoim życzeniem została pochowana w białej sukni i ślubnym welonie.
Książkę polecam całym sercem:)

21 grudnia 2008

Jerzy Besala, Tajemnice Historii Polski

Wydawnictwo PUBLICAT


Zbiór interesujących szkiców na temat zagadkowych wydarzeń i tajemniczych postaci w historii Polski od czasów najdawniejszych do współczesnych. Pisane są w lekkim, gawędziarskim stylu i reporterskim zacięciem. Książka bogato ilustrowana reprodukcjami dzieł sztuki, fotografiami, mapami z różnych okresów. Historyczne opowieści pozwalają innym okiem spojrzeć na niektóre fakty z burzliwych dziejów Polski. Szkice podzielone zostały na grupy: „Sekrety dynastii”, „Co skrywają dokumenty”, „Kim byli?”, „Nic z tego świata”, „Prawda czy mit?”, „Prawem i Lewem”. Wśród wielu zagadek odnaleźć można całą prawdę o Kmicicu, tajniki krzyżackiej dyplomacji, niezwykłe zwierciadło Twardowskiego, duch królowej Barbary Radziwiłłówny, ostatni proces czarownic w Polsce czy ścięcie Zborowskiego. Szkoda jedynie, że szkice są tak krótkie.

14 grudnia 2008

Blixen Karen, Pożegnanie z Afryką



Pożegnanie z Afryką
Blixen Karen

Wstyd się przyznać, ale dopiero teraz przeczytałam książkę. Film widziałam parokrotnie. Jak to zwykle bywa film nie ma za wiele wspólnego z książką. Nie jest to bowiem romansidło. Czytając książkę, o filmie należy zapomnieć. W książce nie ma bowiem wątku osobistego. Blixen nie wspomina nawet zbyt często o swoim mężu. Autorka przedstawia jedynie swoje zafascynowanie Afryką. Znaleźć można w niej opisy życia tubylców, białych ludzi, którzy osiedlili się w Kenii, zwierząt i roślin. Urokliwe są opisy krajobrazów. Nie wiemy, dlaczego autorka znalazła się w Afryce, ani jak cała historia farmy leżącej u podnóża gór Ngong się zaczęła. Wiele natomiast dowiadujemy się o tubylczych zwyczajach, o pięknie Afryki, ale i o zagrożeniach, o przyjaciołach autorki, o jej stosunku do przyrody, o zderzeniach pomiędzy kulturami europejską i afrykańską, o afrykańskim rytmie życia. To książka pełna tęsknoty za Czarnym Lądem, pisana już po powrocie z Afryki. Sprzedaż farmy, była dla baronowej wielkim ciosem. Rozstawała się z nią powoli wyprzedając wszystkie meble i drobiazgi. Znamienny jest symbol otwartych drzwi domu pozostawionych przez tubylców, gdy Blixen opuszczała swoją farmę...

13 grudnia 2008

Karolina Lanckorońska, Wspomnienia wojenne



Wspomnienia wojenne 22 IX 1939-5 IV 1945
Karolina Lanckorońska
Wydawnictwo Znak




Sięgnęłam do tej książki dopiero po paru miesiącach, od kiedy ją dostałam w prezencie. Nie rozczarowałam się. Przeczytałam ją jednym tchem. Pani Karolina Lanckorońska opisując swoje dzieje w okresie II wojny światowej pokazuje, co to znaczy służyć ojczyźnie i drugiemu człowiekowi. Jestem pod ogromnym wrażeniem jej spisanych wspomnień. Książkę polecam!

Karolina Maria Adelajda Franciszka Ksawera Małgorzata Edina Lanckorońska urodziła się w 1898 roku, zmarła w 2002 roku mając 104 lata. Jej postać jest mi bliska, bowiem z wykształcenia była również historykiem i historykiem sztuki. Swojej pasji poświeciła życie. Nigdy nie wyszła za mąż. Pochodziła z rodu arystokratycznego herbu Zadora, była córką hrabiego Karola Lanckorońskiego i jego trzeciej żony Małgorzaty von Lichnowsky.

Wspomnienia obejmują czas II wojny światowej, która zastała Lanckorońską we Lwowie. 22 września 1939 roku do Lwowa weszły wojska sowieckie. Majątek Lanckorońskich- Komarno, zostało zajęte na jakiś czas przez Niemców. Miejscowi chłopi uratowali i przywieźli Karolinie Lanckorońskiej do Lwowa w pierwszej kolejności "papiery i zeszyty naukowe... Było tam wszystko, m.in. jeden rękopis gotowy do druku, owoc ośmioletniej pracy."

Na początku Karolina Lanckorońska pozostała na liście wykładowców Uniwersytetu Lwowskiego i nowy dziekan sowiecki zlecił jej wykłady z kursu "Renesans-barok". 10 kwietnia 1940 roku została jednak zwolniona bez podania powodu. Tego samego dnia wieczorem do jej mieszkania przyszli agenci NKWD z nakazem aresztowania. Musiała się ukrywać u znajomych, m.in. u Jadwigi Horodyskiej - bliskiej koleżanki, wybitnej rzeźbiarki. 2 stycznia 1940 roku Karolina Lanckorońska wstąpiła do szeregów Związku Walki Zbrojnej (późniejsza AK). 3 maja tegoż roku, mając przy sobie sfałszowane dokumenty, dotarła do okupowanego przez Niemców Krakowa. Tam działała w podziemnej AK i legalnie - w Polskim Czerwonym Krzyżu.

12 maja 1942 roku została aresztowana na rozkaz H. Krügara - szefa gestapo w Stanisławowie. W więzieniach Stanisławowa i Lwowa Lanckorońska oczekiwała wyroku śmierci. Przebywała potem w obozie koncentracyjnym Rawensbrück, gdzie organizowała „wykłady” dla współobozowiczek. Zwolnienie nadeszło w dniu 5 kwietnia 1945 roku, dzięki staraniom Prezesa Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, szwajcarskiego profesora K. Burckhardta.

Po wojnie Karolina Lanckorońska, nie mogąc powrócić do wcielonego do Związku Sowieckiego Lwowa i nie chcąc przenieść się do zniewolonego kraju, pozostała we Włoszech na emigracji. Została pochowana na rzymskim cmentarzu Campo Verano przy bazylice San Lorenzo fuori le mura.

10 grudnia 2008

Ian McEwan, Przetrzymać tę miłość


Przetrzymać tę miłość
Ian McEwan

Powieść, którą rzeczywiście czyta się jak scenariusz jakiegoś filmu. Osobiście nie przypadła mi do gustu. Owszem na początku zaintrygował mnie wypadek z balonem, potem jednak akcję można przewidzieć. Nawet dywagacje głównego bohatera nie są dla mnie ujęte w czytelny sposób. Opowieść rozpoczyna się w wietrzny, wiosenny dzień w Chilterns, gdy spokojnym, uporządkowanym życiem Joe Rose`a wstrząsa katastrofa - rozbicie się balonu. Rose dochodzi do wniosku, że mógł to być zaledwie tragiczny wypadek, gdyby nie przelotne spotkanie z Jedem Parrym. Owe spotkanie dało w Parrym początek obsesji tak potężnej, że sięgnęła granic wyznawanego przez Rose`a racjonalizmu naukowego. Miłość jego żony Clarissy stanęła pod znakiem zapytania. Rose z kolei musia chwytać się środków, by pozostać przy życiu. Wizja ambitna, ale nie do końca mnie przekonała. Okazuje się, że Parry choruje na obsesję homoerotyczną, co rozszyfrowuje główny bohater. Po zakończeniu powieści ów przypadek choroby jest naukowo opisany.

3 grudnia 2008

Jean-Louis Goglin, Nędzarze w średniowiecznej Europie


Nędzarze w średniowiecznej Europie
Jean-Louis Goglin


Człowiek zawsze był, jest i będzie skazany na cierpienie. Towarzyszą mu stale ubóstwo materialne i nędza moralna, bądź nędza materialna i ubóstwo moralne. Historia średniowiecza potwierdza tę regułę. To początek książki francuskiego badacza J.L. Goglina, której celem jest zwrócenie uwagi czytelnika na świat nędzy i cierpienia, na świat biedaków nie z własnego wyboru.

Badania objęły okres od X do XV wieku i dotyczą głównie obszaru Francji, Anglii i Italii. Część pierwsza tej pozycji książkowej to Cierpienie, ubóstwo i społeczeństwo. Zawiera ona ogólne ramy chronologiczne. Część druga Społeczeństwo i opieka społeczna, głównie we Francji, traktuje o początkach szpitali, wspólnotach przytułkowych i leprozoriach. Część trzecia zatytułowana została Ubodzy a społeczeństwo. Odnaleźć tu można teksty poświęcone pielgrzymom i czarownicom.

Warto zaznaczyć, że książka zawiera tablicę chronologiczną, indeks a także spis wybranych pozycji z bibliografii. Autor często cytuje i odwołuje się do średniowiecznych źródeł: kościelnych, z zakresu prawa cywilnego (testamenty, fundacje), administracyjnych (rachunki szpitalne i jałmużnicze), sądowych (wyroki, ułaskawienia) czy dotyczących regulacji i ustawodawstwa (statuty zawodowe).
Książkę czyta się bardzo szybko, bowiem w rozdziałach znajdują się krótkie podrozdziały. Według mnie jest to jednak pozycja słaba pod względem naukowym. Autor lawiruje miedzy pojęciami i porusza wiele wątków biedy i ubóstwa. Żadnego jednak w dostateczny sposób nie rozwija. Czytelnik ma wrażenie, że wszystko jest traktowane po macoszemu. Mimo to książka zawiera podstawową wiedzę na temat biedy i ubóstwa w średniowieczu. Aż do XIII wieku posiadanie ziemi jest wyrazem bogactwa. Życie jest krótkie, a ludzie niedożywieni. Ubogi to ten, co rezygnuje ze swoich bogactw. Kto daje, ten dostąpi zbawienia. Wobec tego ubodzy żyją wokół siedzib senioralnych lub klasztorów. Prawdziwym biedakiem jest jednak ten, co żyje w osamotnieniu. Chorzy ubożeją, a kalecy zasilają rzecze żebraków. Jałmużna jest z kolei oczyszczeniem z grzechów kościół, więc nawołuje do wspomagania biednych. W średniowieczu mają miejsca liczne fundacje: szpitale, przytułki, leprozoria (dla trędowatych). Powszechne ubożenie przybiera ogromne rozmiary od połowy XIII wieku po wojnach, klęskach nieurodzaju, klęskach żywiołowych, epidemiach, braku pracy i drożyźnie. W miastach rodzi się zbiorowe przestępstwo. Uczciwy biedak nie kradnie. Autor podkreśla, że środowisko dziadowskie gromadziło żebraków, prostytutki, rozpustników, kaleki, chorych, ślepych, ale również i symulantów. Są to ubodzy niegodziwi. Ubogi to również wędrujący pielgrzym, korzystający w swej podróży niejednokrotnie z jałmużny i odseparowany trędowaty. Autor opisuje ciekawą ceremonię, która odseparowuje trędowatego od świata.
Czytając książkę warto pamiętać, że człowiek ubogi nie jest nędzarzem. Posiada liche podstawy utrzymania. Nędzarz jest natomiast całkowicie pozbawiony środków materialnych i finansowych. Żyje z tego, co wyżebrze i ukradnie, zimą szuka schronienia w przytułkach, rzadko jest najmowany do jakichkolwiek prac polowych i nieustannie zmienia miejsce pobytu. Przez opinię publiczną jest zaliczany do marginesu społecznego, który w swej zasadniczej istocie wiąże się z problemem ubóstwa. Na pewno książka Goglina to próba ukazania problemu i przyczyn ubóstwa w całym średniowieczu